Pismo lidera Platformy Obywatelskiej do pełniącego wówczas funkcję premiera Federacji Rosyjskiej Władimira Putina datowane jest na 24 marca 2009 roku.
„Mam zaszczyt poinformować, że Rząd Rzeczypospolitej Polskiej postanowił wysunąć kandydaturę senatora Włodzimierza Cimoszewicza na stanowisko Sekretarza Generalnego Rady Europy” – rozpoczyna swój list do rosyjskiego dyktatora Donald Tusk.
Dalej Tusk wyraża „przekonanie”, że były członek PZPR w czasach zniewolenia polskiego narodu przez komunistów przyczyni się jako potencjalny szef Rady Europy do „promocji demokracji, rządów prawa i praw człowieka”.
Zdaniem lidera PO, który będąc wówczas od niespełna 1,5 roku szefem polskiego rządu oraz realizując politykę resetu nie tylko z Rosją, ale i na krajowej arenie z postkomunistami, zachwalał zarejestrowanego przez komunistyczną bezpiekę jako kontakt operacyjny Cimoszewicza jako „osobistość o najwyższych kompetencjach i najwyższej uczciwości”, a także nazywał go „znaczącym politykiem”.
„Będę wielce zobowiązany za Pańskie życzliwe poparcie dla kandydatury Pana Włodzimierza Cimoszewicza na stanowisko Sekretarza Generalnego Rady Europy” - kończy swe pismo do zbrodniczego dyktatora, który zaledwie kilka miesięcy wcześniej zrzucał bomby na Gruzję, Donald Tusk.
