Swoje pismo Putin wysłał z Moskwy do Warszawy dokładnie na dwa dni przez Bożym Narodzeniem a zarazem na nieco ponad 4 miesiące przed tragedią smoleńską - 22 grudnia 2009 roku.
Tytułując ówczesnego premiera RP z ramienia koalicji PO-PSL mianem „ekscelencji”, rosyjski krwawy dyktator a zarazem były szef KGB w Berlinie Wschodnim składa Tuskowi swoiste życzenia Bożonarodzeniowe.
A ściślej rzecz ujmując Władimir Putin składa „na ręce” Donalda Tuska „serdeczne gratulacje z okazji nadchodzącego Bożego Narodzenia i Nowego Roku”.
Po tych „głębokich duchowo” życzeniach, rosyjski dyktator przechodzi do spraw będących rzeczywistą istotą dokumentu, czyli nawiązuje do wzajemnego spotkania z września 2009 roku w ramach uroczystości związanych z 70. rocznicą wybuchu II wojny światowej.
Putin podkreśla w swym liście, że „wysoko ocenia” spotkanie z Tuskiem i nadmienia, że jest „gotów” do „realizacji wspólnych projektów w dziedzinie gospodarczej, naukowo-technicznej”, a także, co szczególnie ciekawe - „humanitarnej i innych”.
