Wracając z trzydniowej wizyty w Chinach prezydent Francji oświadczył, że Unia Europejska powinna dążyć do „strategicznej autonomii” od Stanów Zjednoczonych i unikać wmieszania się w chińsko-amerykańskie napięcia wokół Tajwanu. Macron podkreślił, że UE nie musi przyjmować agendy USA ws. Tajwanu.
Jego wypowiedź skomentował przewodniczący tajwańskiego parlamentu, który zapytał w kontekście słów Macrona o aktualność oficjalnej dewizy Francuzów, głoszącej przywiązanie do „wolności, równości i braterstwa”.
- „Czy liberté, egalité, fraternité (wolność, równość i braterstwo) wyszły z mody? Czy w porządku jest ignorować je, gdy są w konstytucji? A może rozwinięte demokracje mogą się nie przejmować życiem i śmiercią ludzi w innych krajach?”
- zapytał You Si-kun.
- „Działania prezydenta Macrona, przywódcy jednego z międzynarodowych mocarstw demokratycznych, sprawiły, że jestem zmieszany”
- dodał.
Bardziej zachowawczo zareagowało MSZ Tajwanu, które oświadczyło jedynie, że „odnotowało” wypowiedź prezydenta Francji.
- „Ministerstwo Spraw Zagranicznych dziękuje Francji za to, że wielokrotnie i na różnych forach wyrażała obawy o pokój i stabilność w Cieśninie Tajwańskiej (...) To kontynuacja konsekwentnego stanowiska i pozycji Francji”
- zaznaczył resort.
