Chiny uznają Tajwan za cześć swojego terytorium i dążą do przejęcia kontroli nad wyspą. W październiku rzecznik Komunistycznej Partii Chin Sun Yeli oświadczył, że Pekin „będzie zabiegać o pokojowe zjednoczenie”, ale „nie wyrzeka się użycia siły”. W sierpniu wyspę odwiedziła przewodnicząca Izby Reprezentantów USA Nancy Pelosi. Od tego czasu Pekin nasila presję militarną wobec Tajwanu, przeprowadzając w jego pobliżu kolejne agresywne manewry wojskowe.

- „Sytuacja w ubiegłym roku była znacznie gorsza niż w dwóch poprzednich”

- przyznał szef tajwańskiej dyplomacji.

Joseph Wu wskazał, że rośnie ryzyko chińskiej inwazji. Stwierdził przy tym, że wywierana przez Pekin presja służy chińskim władzom do odwracania uwagi społeczeństwa od wewnętrznych problemów. Dlatego właśnie jego zdaniem należy obawiać się 2027 roku, kiedy to przywódca Chin będzie starał się o czwartą kadencję na stanowisku sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Chin.

Dyplomata zwrócił uwagę również na ryzyko wywołania wojny poprzez incydent spowodowany chińską aktywnością wojskową wokół Tajwanu.

- „Bardzo często, wiele drobnych wypadków może ostatecznie wywołać wielką wojnę”

- zauważył.