Wspomniany dokument zamykał teczkę współpracy Bogusława Wołoszańskiego z peerelowskim wywiadem, która to teczka w grudniu 1988 roku powędrowała do archiwum.

Jak przypominają dziennikarze portalu tvp.info, Wołoszański w związku z wyjazdem do Londynu, podpisał 9 października 1985 roku zobowiązanie do współpracy z wywiadem PRL.

„Wyrażam zgodę na współpracę z wywiadem PRL. Na czas współpracy obieram pseudonim Ben” – brzmiało oświadczenie Wołoszańskiego. 

Odbył on także szkolenie, a także otrzymał instrukcję wyjazdową, którą zaakceptował, podpisując ją.

Mocodawcy Wołoszańskiego z komunistycznych służb jako główne obszary zainteresowania, wyznaczyli twórcy „Sensacji XX wieku” problematykę związaną z NATO oraz z polityką prowadzoną przez Wielką Brytanię wobec PRL. 

Jak raportował komunistyczny wywiad, przebieg spotkania potwierdził Wołoszańskiego „jednoznaczną gotowość do realizacji zlecanych przez naszą służbę zadań”, a także „celowość i słuszność pozyskania” go do współpracy.

Po jakimś czasie pobytu Bogusława Wołoszańskiego w Londynie, jego oficer prowadzący donosił, że „współpraca” komunistycznych służb z dzisiejszym kandydatem do Sejmu z ramienia formacji politycznej Donalda Tuska – „układa się dobrze”.

Jak wynika z tychże raportów, Wołoszański na swe działania operacyjne miał pobierać od służb PRL pieniądze.

Dziennikarze portalu tvp.info chcieli skonfrontować swoje ustalenia, wynikające z lektury dokumentów z tym, co ma w tej sprawie do powiedzenia sam zainteresowany. Bogusław Wołoszański miał jednak do powiedzenie tylko tyle, że „wszystko, co jest teraz ujawniane, to są po prostu kłamstwa”.

„Nic więcej nie powiem. Ja ten temat zamknąłem, bo tyle głupot i kłamstw na mnie rzucono, już mam tego dość. Umówiliśmy się, że temat został zamknięty, niech mnie pan nie męczy. To jest ciągłe wracanie jak pijany do płota, a płot jest zgniły i zakłamany” – tłumaczył się były współpracownik wywiadu PRL.

Wołoszański więc nic złego nie robił, a płot jest „zakłamany” – czego nie rozumiecie?