Obie tajemnice odsłaniają tę samą prawdę o Bogu. Każda na swój sposób. W jednej mamy ofiarowanie Boga przez kobietę tak biedną, że nie stać jej było nawet na dwie synogarlice. W drugiej poszukiwanie Boga, który zostaje odnaleziony w świątyni. W obu Bóg wymyka się ludzkim kategoriom. Nie jest czymś, co można zatrzymać dla siebie, jak plemiennego bożka, ani ująć w najbardziej oczywiste schematy.
Obie tajemnice stają się nieco bardziej zrozumiałe, kiedy przywoła się słowa samego Jezusa – o świątyni, którą można by zburzyć, a On w trzy dni ją odbuduje. Czujny Ewangelista notuje tu zdanie, które można było wypowiedzieć dopiero po Ostatniej Wieczerzy i tajemnicy Triduum: słuchający nie wiedzieli, że Jezus mówił o świątyni swojego ciała.
Wcielony Bóg wypełnia przepisy Prawa. W Prawie zostaje wychowany. Sam je jednak rozsadza i umyka. Od tej pory to On jest Prawem.
+++
Gustave Thibon na starość notuje, że kiedy był młody, czuł się unoszony przez Boga. Jako starzec ma jednak coraz większą świadomość, że teraz on musi nieść Boga na swoich ramionach.
W świątyni czekał starzec Symeon. Jak pisze św. Łukasz, „był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim”. Symeon bierze Boga w objęcia i mówi, że teraz może już umrzeć. W tle osiemdziesięcioczteroletnia prorokini Anna.
Co za scena. Uboga kobieta, bezbronne dziecko i dwoje starców. Starzec biorący Boga w objęcia.
+++
Tajemnica Ofiarowania Pańskiego pokazuje nam, że wspólnotowość, jaka wiąże się z obrzędem i świątynią, nie wyklucza samotności wiary. Kobieta ofiarowująca dziecko, dwoje samotnych starców i trwające kilka wieków oczekiwanie Izraela. I Bóg, który jeszcze nie raz się wymknie.
Mateusz Matyszkowicz
