W odpowiedzi na ten wpis poseł Prawa i Sprawiedliwości Szymon Szynkowski vel Sęk przypomniał, że za pracę w instytucie nie otrzymywał żadnego wynagrodzenia. Dodał też, że podobnie jak w latach 2012-15 moją pojawić się plany jego likwidacji.

- A co dokładnie Panią cieszy jeśli wolno spytać i czy będzie Pani bronić Instytutu przed powrotem do prób jego likwidacji z lat 2012-2015? - odpowiedział na wpis posłanki PO, Szynkowski vel Sęk.

- Instytuty powinny być apolityczne. Mamy sporo naukowców nie działających jako politycy. Potrzeba nam przejrzystości życia publicznego

- argumentowała polityk Tuska.

- Była Pani wiceprezydentem Poznania, wie Pani więc doskonale, że np. w radach programowych wszystkich instytucji kultury zasiadają radni-politycy. Być może niektórych sama Pani do nich powoływała. Pozwala im to mieć wgląd w pracę publicznej instytucji, a nie upolityczniać jej działalność. Zasiadają tam, podobnie jak ja w Radzie IZ, społecznie. Uważa Pani, że byłbym poważny, gdybym cieszył się z odwoływania ich stamtąd, skoro są gotowi poświęcać swój czas dla pracy publicznej instytucji? Nie lepiej powalczyć o poznańskie sprawy niż cieszyć się z pseudosukcesów?

- odpowiedział jej poseł PiS.

- Rada Instytutu Zachodniego jest społeczna, nie otrzymałem ani złotówki za pracę w niej, ale jak widać dezinformacja niesie się wspaniale, odciągając uwagę od istoty rzeczy - chęci zlikwidowania np. Instytutu Zachodniego - jednostki z 80-letnią tradycją

- wskazał dalej Szynkowski vel Sęk.

Czy to dalsze czystki zarządzone przez nowy rząd i rozpychanie się łokciami? Opozycja totalna próbuje przejść do totalnych czystek?