Minister Szynkowski vel Sęk został m.in. zapytany o sprawę przymusowej relokacji migrantów, którą krajom członkowskim Unii Europejskiej próbuje narzucić wąska grupa eurokratów. Przy czym Olejnik zaprezentowała temat tak, jakoby nikt nie próbował narzucić Polsce obowiązku przyjmowania nielegalnych migrantów.
– Czy słyszał pan, że ktoś nam nakazuje, żeby była przymusowa relokacja? – zapytała dziennikarka TVN.
– A pani nie słyszała? – odparł minister.
– Pani uważa, że postawienie spraw "relokuj albo płać" to nie jest w praktyce przymusowa relokacja? – pytał dalej Szynkowski vel Sęk.
Minister dodał przy tym, że „jeśli Warszawa wystąpi o odstąpienie od programu obowiązkowej relokacji (ze względu na liczbę uchodźców z Ukrainy, przyjętych przez Polskę), nie oznacza to automatycznej zgody ze strony KE” – czytamy na portalu dorzeczy.pl.
Kolejnym tematem poruszonym przez Olejnik była sprawa pracujących legalnie w Polsce i zweryfikowanych przez MSWiA 30 tys. obcokrajowców, którzy zostali oszacowani przez Donalda Tuska i jego „ekspertów” na 136 tys. osób.
– Parę rzeczy sprostujemy. Po pierwsze nie przyjechało 135 tys. Zacznijmy od fundamentów – legalna migracja zarobkowa a nielegalna migracja to dwie różne sprawy – odparł Szynkowski vel Sęk, podkreślając, że ze względu na bezpieczeństwo państwa rząd każdorazowo sprawdza, kim są osoby wpuszczane do na teren naszego kraju.
Mówiąc dalej minister ds. europejskich zadrwił z lidera PO, który zmienił zdanie w kwestii przyjmowania nielegalnych imigrantów z dnia na dzień.
– Jak ktoś tak zmienia zdanie, to jest wyraz jakiejś desperacji – powiedział Szynkowski vel Sęk.
– Państwo nie musicie w TVN-ie aż tak bronić Donalda Tuska. Jak sondaże KO zaczną spadać poniżej 20 proc., to wtedy można bronić – zażartował minister.
