Parlament Europejski opowiedział się dziś za przyjęciem sprawozdania Komisji Spraw Konstytucyjnych, które zakłada wprowadzenie zmian do unijnych traktatów, w tym likwidację zasady jednomyślności w kluczowych obszarach i przekazanie kolejnych kompetencji brukselskim urzędnikom. W rozmowie z portalem Niezależna.pl do sprawy odniósł się minister ds. Unii Europejskiej Szymon Szynkowski vel Sęk.

- „To nie są nowe postulaty. One były domeną radykałów. W tej chwili wchodzą w mainstream, w procedurę Parlamentu Europejskiego. Te propozycje są na tyle radykalne, że - gdyby weszły w życie - przekraczają czerwoną linię, za którą zmiany są nieodwracalne”

- powiedział polityk.

- „Jeżeli postuluje się, żeby przyszłe zmiany traktatowe były przyjmowane 4/5 głosów to oznacza, że Polska mogłaby być zobowiązana umową, której nie podpisuje. Ingerencja w szereg obszarów, ważnych z punktu widzenia funkcjonowania państwa, to niesłychanie niebezpieczna tendencja. Jest tak, że to przeniknęło z radykalnych postulatów federalistów, centralistów na poziom procedury, prowadzonej już realnie w Parlamencie Europejskim”

- wyjaśnił.

Szynkowski vel Sęk zwrócił uwagę, że w wielu krajach do propozycji tych podchodzi się z dystansem, a po wyborach do Parlamentu Europejskiego mogłoby zabraknąć już większość do przegłosowania tych radykalnych postulatów, dlatego teraz unijne elity przyspieszyły ten proces.