"Zarysowuje się nowa geografia polityczna Europy. Rok po rosyjskiej napaści na Ukrainę przesunięciu ulega polityczny układ sił w Europie" - czytamy na łamach Neue Zeurcher Zeitung (NZZ) w artykule autorstwa historyka z uniwersytetu w Wiedniu Olivera Jensa Schmitta.

"Na północy i północnym-wschodzie Europy powstaje grupa krajów, które poważnie traktują rosyjskie zagrożenie i postrzegają wojnę przeciwko Ukrainie jako to, czym jest ona rzeczywiście – frontalnym atakiem Rosji na wolną Europę" - pisze Schmitt.

W ocenie Schmitta od wybuchu wojny europejska strategia bezpieczeństwa kształtowana jest przez Polskę, Finlandię i Wielką Brytanię, do których dołączyły następnie Szwecja, Norwegia, kraje bałtyckie, Dania, Holandia, Czechy i Słowacja.

Kraje te w ocenie autora łączy "wspólne rozeznanie rosyjskiego zagrożenia" oraz niepokój wynikający z postawy Niemiec, Francji i Włoch.

Zdaniem Schmitta, "co najmniej wątpliwe" jest poleganie na Niemcach z uwagi na kiepski stan Bundeswehry i "mieszankę nastrojów antyamerykańskich, rusofili i pacyfizmu".

Niepokojący jest także brak koordynacji działań Francji i Niemiec. Jako osobny problem Schmitt wskazuje otwartą prorosyjskość takich krajów, jak Austria i Węgry.

Ponadto w ocenie Schmitta "merytorycznie uzasadniona" jest nieufność Polski do Niemiec, w tym w szczególności do rządzącej partii SPD. W związku z tym Polska zaopatruje się w broń w USA i u dostawców pozaeuropejskich, takich jak Korea Południowa.

"Polska, będąca najludniejszym krajem na Wschodzie UE i tradycyjnie odgrywająca rolę średniej wielkości mocarstwa w regionie, jest predestynowana do przejęcia przywództwa " - czytamy w artykule.

Schmitt podkreśla także na fakt współpracy Polski z innymi krajami nadbałtyckimi.

"Dawni rywale w basenie Morza Bałtyckiego – Szwecja i Polska stoją dziś po raz pierwszy po jednej stronie. Wstąpienie Szwecji i Finlandii do NATO uczyni Bałtyk niemal zamkniętym obszarem Sojuszu" - czytamy.

"Bezpieczeństwo Europy zależy w znacznym stopniu od zdolności wymienionych państw do szybkiego stworzenia formacji wspólnych interesów, która w porozumieniu z USA będzie zdolna do działania. Jest to pilnie konieczne, gdyż wojskowe położenie Ukrainy jest poważne" - czytamy dalej.

"Rosja szykuje się do zmasowanego ataku. Północno-wschodnie kraje Europy zwarły szeregi, aby stawić czoło (rosyjskiemu atakowi). Byłoby dobrze, gdyby Paryż i Berlin dołączyły do tego wzoru" - konkluduje autor.