Bombowce Su-24 są w stanie wykorzystywać przekazane Ukrainie przez Zachód pociski Storm Shadow i SCALP-EG. Pierwsze z nich zostały przekazane przez Wielką Brytanię, a drugie przez Francję.

Pociski te umożliwiają precyzyjne rażenie celów odległych nawet o 250 km. Pozwala to na atakowanie dalekiego zaplecza wojsk rosyjskich.

3 dni temu wojsko ukraińskie, posługując się tymi pociskami, miało uszkodzić dwa mosty w okupowanej przez Rosjan południowej części kraju - most w Henicześku i most Czonharski. Miało to bardzo utrudnić zaopatrzenie wojskom rosyjskim.

Jak czytamy na łamach szwajcarskiej gazety, klucz do sukcesu to nie same pociski, ale zmodernizowane bombowce frontowe Su-24, zdolne do ich przenoszenia.

"Od tygodni Rosjanie atakują bazy sił powietrznych na zachodniej Ukrainie w których, jak podejrzewają, stacjonują bombowce Su-24. W szczególności baza sił powietrznych w Starokonstantynowie (obwód chmielnicki) była kilkukrotnie atakowana" - czytamy.

Taktyka Rosjan nie okazała się dotychczas bardzo skuteczna ze względu na fakt, że Ukraina zmienia lokalizację bombowców co 24 godziny, wobec czego trudne jest ich namierzenie.

Ponadto bazy sił powietrznych, na których stacjonują bombowce Su-24, mają chronić zestawy przeciwlotnicze i przeciwrakietowe Patriot i Iris-T.