Pani Maria z Zielonej Góry 10 sierpnia miała wizytę u ginekologa. Ponieważ ostatni raz była u swojej lekarki trzy lata temu, postanowiła wziąć ze sobą czekoladki.
- „Kładę tę bombonierę i mówię pani doktor, że to na osłodę życia. A ona na to odpowiada, że przyjmie prezent jeśli ja zagłosuję na Tuska. Wyobraża pan sobie coś takiego? Odpowiedziałam jej, że nie będę głosowała na Tuska, i będę głosowała na PiS”
- relacjonuje kobieta dziennikarzowi „Gazety Lubuskiej”.
Kobieta wdała się w dyskusję z lekarką, tłumacząc motywacje swoich wyborów politycznych.
- „Powiedziałam jej, że za Tuska miałam 700 zł emerytury, mimo że przepracowałam w służbie zdrowia 36 lat i 3 zł rewaloryzacji jeszcze było. Teraz mam o wiele więcej i będę głosowała na PiS”
- wyjaśniła.
Wówczas lekarka miała przekroczyć kolejną granicę.
- „Usłyszałam, że powiesi sobie plakat na drzwiach, że panie, które będą głosowały na PiS, nie będą przyjęte. Wyobraża pan sobie coś takiego? Więc nic i nie pozostało. Zabrałam tę bombonierę, wstałam, podziękowałam i wyszłam. Tyle było mojej wizyty. Czy tak lekarz postępuje? Przecież ja nie przyszłam do niej politykować, tylko się zbadać”
- opowiedziała mieszkanka Zielonej Góry.
Dziennikarze skontaktowali się z bohaterką tej opowieści, dr Elżbietą Cegielską. Ta zapewnia, że słowa o wywieszeniu plakatu były żartem.
- „Tak rozmawiałyśmy. Mówiłam, że nie będę głosować na referendum, a ona mówiła, że będzie. Ona była za tym, żebym ja zmieniła zdanie, a ja za tym, żeby ona zmieniła zdanie i na tym się skończyło. Poszła sobie”
- przekonuje lekarka.
Inną wersję zdarzeń przedstawiono jednak w oświadczeniu przesłanym dziennikarzom przez przychodnię Aldemed, w której doszło do niepokojącej wymiany zdań pacjenta z lekarzem.
- „Pani doktor Elżbieta Cegielska jest długoletnim i bardzo doświadczonym lekarzem. Pani doktor oświadczyła, iż nie pamięta, aby doszło do takiej rozmowy z pacjentką w jej gabinecie, również ze względu na to, że prowadzi jeszcze gabinet prywatny i ilość pacjentek, które przyjmuje, jest na tyle znacząca, że nie sposób pamiętać wszystkie rozmowy”
- czytamy.
Przychodnia zapewnia, że lekarka została zobowiązana do „zwracania większej uwagi na sprawy związane z wyrażaniem swoich poglądów na tematy społeczne i polityczne”.
- „Nasza spółka pouczyła Panią doktor, że jeśli sytuacja miała miejsce to żeby nigdy więcej nie wdawała się w rozmowy z pacjentkami na tematy wykraczające poza zakres świadczonych usług medycznych”
- dodano.
