Świerczok od lat cieszył się opinią niezwykle utalentowanego napastnika, który miał być przyszłością polskiej reprezentacji. Już jako 19-letni zawodnik biegał po boiskach prestiżowej niemieckiej Bundesligi w barwach FC Kaiserslautern.
Przez kilka sezonów grał też dla hegemona ligi bułgarskiej Ludogorca Razgrad, z którym występował również w Lidze Mistrzów. Natomiast po ubiegłorocznych Mistrzostwach Europy, przeniósł się do japońskiego Grampus Nagoya, gdzie niemal z miejsca stał się gwiazdą zespołu strzelając wiele ważnych goli.
Japońska sielanka zakończyła się jednak 9 grudnia 2021 roku kiedy to Jakub Świerczok z powodu pozytywnego wyniku testu antydopingowego, został przez Azjatycką Konfederację Piłkarską tymczasowo zawieszony w prawach zawodnika. Materiał do badań miał zostać pobrany od piłkarza 17 października 2021 roku po jednym z meczów Azjatyckiej Ligi Mistrzów.
Teraz ta sama azjatycka federacja nałożyła na byłego reprezentanta Polski aż czteroletnią dyskwalifikację a kara ta obowiązuje we wszystkich rozgrywkach na całym świecie.
Dla 30-letniego polskiego piłkarza może to oznaczać definitywne pożegnanie z futbolem. Niewątpliwie po czteroletniej przerwie niezwykle trudno byłoby 34-letniemu wówczas Świerczokowi wrócić do prezentowania wysokiego poziomu piłkarskiego.
