- „Powinniśmy byli posłuchać głosów podnoszonych wewnątrz naszej Unii: w Polsce, w państwach bałtyckich oraz w państwach Europy Środkowo-Wschodniej. Głosy te mówiły nam od lat, że Putin się nie zatrzyma”
- przyznała dziś Ursula von der Leyen.
Wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński w rozmowie z PAP wyraził zadowolenie, że taka wypowiedź padła.
- „Jest to dowód na to, że po prostu polski rząd miał słuszność nie tylko w ostatnich tygodniach czy miesiącach, ale przez wiele lat ostrzegaliśmy inne państwa europejskie przed konsekwencjami prowadzenia polityki, która wzmacnia Rosję”
- podkreślił polityk.
Przypomniał, że jeszcze w ub. roku w Unii Europejskiej pojawił się pomysł zaproszenia władz Rosji na wspólny szczyt z władzami UE, który zablokowała Warszawa.
- „Oby ta refleksja była trwała. Oby ta refleksja doprowadziła do trwałej zmiany europejskiej polityki. Mamy nadzieję, że również przywódcy innych państw będą do takiej refleksji zdolni”
- stwierdził wiceszef MSZ.
Zwrócił przy tym uwagę, że wczoraj w podobnym tonie wypowiedziała się premier Finlandii Sanna Marin, również wskazując, jej kraj powinien bardziej wsłuchiwać się w głos „przyjaciół z krajów bałtyckich i Polski”.
