Tuż przed aneksją Krymu w 2014 roku, ówczesny rząd federalny Niemiec nalegał na eksport do Rosji produktów zbrojeniowych, w tym także uzbrojenia. Rząd naciskał wówczas na takie firmy, jak m.in. Rheinmetall.

"Przed rokiem 2014 mieliśmy intensywne dyskusje z rządem federalnym, czy powinniśmy naprawdę współpracować z Rosją" - powiedział szef koncernu Armin Papperger w rozmowie z Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung.

Zdaniem Pappergera, rząd Merkel mocno wspierał Rosję ze względu na "dostawy gazu i wspólną walkę przeciwko Państwu Islamskiemu".

Papperger twierdzi, że wielokrotnie poruszał tę kwestię z niemieckimi politykami, ale "zawsze mówiono nam, że powinniśmy to zrobić". Dostawy zostały wstrzymane dopiero po aneksji Krymu.

Do Rheinmetall zadzwonił wówczas ówczesny szef resortu gospodarki Sigmar Gabriel i zażądał wstrzymania dostaw. "Tak zrobiliśmy. Dostawa została zatrzymana, nic nie zostało dostarczone" - powiedział Papperger.

Jak podaje telewizja n-tv, już po wybuchu wojny ukraińsko-rosyjskiej, jedna ze spółek córek Rheinmetall dostarczała do Rosji silniki. Spadła za to na nią ogromna krytyka. Papperger jednak broni tej decyzji.

"Były to części samochodowe z naszego cywilnego sektora: tłoki, filtry powietrza i podobne rzeczy" - powiedział. "Były to tak małe kwoty, że początkowo nawet o tym nie wiedziałem. Natychmiast to zatrzymaliśmy" - dodał.