Jak stwierdził Dębski, atak na Kijów, może wyglądał spektakularnie, ale to marnowanie amunicji i "z punktu widzenia militarnego to absolutnie nie ma żadnego sensu".

Komentując działania Władimira Putina stwierdził, że rosyjskie elity oczekują od niego, żeby ta wojna kosztowała Ukrainę dużo drożej, żeby ją bardzo osłabić. Stąd też ostatnie ataki na infrastrukturę, mosty czy połączenia kolejowe.

- To, że do tej pory armia rosyjska w ograniczonym zakresie tę infrastrukturę krytyczną ukraińską atakowała, jest powodem do zmieniania kolejnych dowódców – powiedział dyrektor PISM.

Ekspert zwrócił też uwagę, że takie działania jak ostatnie ostrzały rakietowe przeprowadzone przez Rosję, nie powodują osiągania żadnych celów militarnych, a co więcej Putin w ten sposób „mobilizuje się ukraińskie społeczeństwo, a zwłaszcza żołnierzy do stawiania skutecznego oporu”. Z koeli Zachód staje się też bardziej zmobilizowany do nowych dostaw sprzętu wojskowego na Ukrainę.

W opinii szefa PISM wojna Rosji z Ukrainą zależy od możliwości utrzymania się Putina przy władzy, dodając że w otoczeniu rosyjskiego dyktatora możliwe jest pojawienie się przysłowiowego Brutusa, który w starożytnym Rzymie zdradził Cezara.

Putin dochodził do władzy z hasłem, że odbuduje Rosję, postawi na nogi i przywróci prestiż Rosji jako globalnego supermocarstwa. Żadna z tych obietnic się nie spełniła – stwierdził Dębski.

Jak zauważył ekspert, Putin jest obecnie jedym z najlepiej strzeżonych przywódców na świecie. Jednak jego otoczenie – zaznaczył – może uznać na pewny etapie rosyjskich porażek na Ukrainie i nie tylko, że "lepiej bez Putina niż z Putinem" może wyglądać przyszłość Rosji.