Szef NATO zaznaczył, że zwycięstwo Rosji na Ukrainie oznaczałoby niebezpieczeństwo dla wszystkich. Wskazał, że w reakcji na rosyjską napaść, Sojusz z jednej strony uruchomił wsparcie dla napadniętej Ukrainy, ale z drugiej wzmocnił swoje siły na wschodniej flance, aby jasno zakomunikować agresorowi, że nie opłaca mu się eskalacja konfliktu.

- „I to jest powód, dla którego rano w dniu inwazji uruchomiliśmy nasze plany obronne i wysłaliśmy tysiące dodatkowych żołnierzy do wschodniej części sojuszu, wspieranych przez znaczącą siłę powietrzną i morską. Zrobiliśmy to, aby wysłać bardzo jasny sygnał do Moskwy, że NATO jest po to, aby chronić każdy centymetr terytorium NATO. Jeśli jeden sojusznik zostanie zaatakowany, zostanie to uznane za atak na cały sojusz”

- powiedział.

- „Dlatego będziemy nadal wspierać Ukrainę – tak długo, jak to będzie konieczne. I nadal będziemy zapewniać wiarygodne środki odstraszania i obrony na całym terytorium NATO”

- dodał.

Jens Stoltenberg mówił też o konieczności zwiększenia wysiłków w zakresie produkcji amunicji. W tym celu zostanie zwołane spotkanie ekspertów.

- „Musimy zrobić więcej. I właśnie po to się tu spotykamy, żeby zobaczyć, jak jeszcze bardziej zmobilizować, jak przyspieszyć produkcję. Po części koordynując, a po części usprawniając procedury, bo duże inwestycje wymagają czasu”

- wyjaśnił.