Jak powiedział Soloch na antenie telewizji Polsat News poza tym, o czym oficjalnie mówił podczas swej obecności w Warszawie prezydent USA, prowadzone były również intensywne rozmowy robocze.

Były szef BBN został także zapytany o to, czy poruszano kwestię obecności amerykańskich baz oraz amerykańskich wojsk na terytorium Rzeczpospolitej, jako członka wschodniej flanki NATO.

„Konkrety też były, ale w rozmowach w cztery oczy. Oczywiście nie były to w tym momencie żadne rozmowy techniczne, które miały być skonkludowane jakimś porozumieniem” – oświadczył w tej sprawie Paweł Soloch.

„Chodzi o to, żeby sprzęt wojskowy był gotowy na przybycie w razie potrzeby przerzucanych przez ocean czy z Niemiec żołnierzy Amerykańskich. To przyspiesza procedurę - mamy na miejscu sprzęt, trzeba przerzucić tylko żołnierzy” – tłumaczył były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Nawiązując do oficjalnej deklaracji prezydenta Bidena, że amerykańscy żołnierze nadal pozostaną w Polsce, Soloch doprecyzował, że będzie to „co najmniej na czas wojny”, która – jak dodał – „nie skończy się szybko”.