Siewiera podkreślił, że nie są to tylko incydenty w Polsce, ale podobne pożary odnotowano również pod Helsinkami w Finlandii. Jego zdaniem, fakt, że jeden pożar może inspirować kolejne, to "kula śniegowa", która każe podejrzewać celowe działania.

Szef BBN stwierdził wprost, że "to jest element wojny kognitywnej". Oznacza to, że nie wiadomo, czy mamy do czynienia z naturalnym biegiem zdarzeń, czy też z inspiracją rozprzestrzenianą w mediach społecznościowych.

Siewiera przyznał, że "musimy przyjmować, iż taka ewentualność (że za pożarami stoją wschodnie służby - red.) istnieje". Zaapelował również o zachowanie szczególnej ostrożności w budynkach użyteczności publicznej i miejscach dużych skupisk ludzi.

Nowy szef MSWiA, Tomasz Siemoniak, potwierdził, że trwa "intensywne śledztwo" w sprawie pożarów, które określił jako "bardzo poważne sprawy".

Słowa szefa BBN, Jacka Siewiery, wpisują się w obawy, że Rosja może dążyć do destabilizacji sytuacji w Polsce poprzez różnego rodzaju prowokacje, w tym inspirowanie incydentów, takich jak seria pożarów. Władze zapewniają, że sprawą zajmują się odpowiednie służby, jednak nie można na razie wykluczyć żadnego scenariusza.