Żurawska miała wystartować z ósmego miejsca. Zaprezentowano ją jako blogerkę, pisarkę, poetkę i osobę zaangażowaną w pomoc uchodźcom z Ukrainy. Internauci przypomnieli z kolei, że była zaangażowana również w krytykowanie pomocy udzielanej Ukraińcom. W mediach społecznościowych przypomniano publikowane przez nią nagrania. W jednym z nich miała „ujawniać prawdę o dodatkach i przywilejach dla uchodźców z Ukrainy”.

- „Ukraińcy mają w Polsce wszelkie możliwe przywileje, pierwsi są w kolejce do lekarza, operacje Polaków są odkładane po to, żeby oni mogli mieć zrobioną operację, dzieci są przyjmowane do szkoły i przedszkola w pierwszeństwie”

- przekonywała.

Wreszcie, mówiąc o kobietach z Ukrainy stwierdziła, że „dziewczyny świetnie umieją ciągnąć, jak to ładnie mówią doić (…) no i ciągną, doją”.

Przekonywała też, że będą Polkom „nie ma takich przywilejów w naszym kraju, jakie mają Ukraińcy”.

Teraz PAP donosi, że wczoraj Żurawska złożyła rezygnację z kandydowania, tłumacząc to względami osobistymi.

- „Tak naprawdę pani Laura była kandydatką na kandydatkę, bo do momentu rejestracji list nikt nie jest oficjalnym kandydatem, więc to była tylko pewna propozycja, ale w czwartek pani Laura zrezygnowała. Sama podjęła tę decyzję, więc ja nie chcę jej komentować”

- przekazał lider listy nr 24 poseł Krzysztof Truskolaski.

Sama Żurawska z kolei podkreśliła w rozmowie z PAP, że nie zrezygnowała z uwagi na nagłośnienie jej opinii na temat Ukraińców, ale hejtu, który ją dotknął w mediach społecznościowych ze strony lokalnej społeczności. Ten miał dotyczyć faktu, że w przeszłości ogłosiła upadłość konsumencką. Na razie nie wiadomo, kto zajmie jej miejsce na liście.