Biskup skrytykował powtarzanie „do znudzenia” przez uczestników Synodu o synodalności sloganów, „które ostatecznie stają się puste z powodu ich ogólności, szczególnie jeśli mierzy się je skalą wytworzonych oczekiwań. Nie wprowadzają one jasności do żadnych palących kwestii”. Przypominając piosenkę Adriano Celentano, w której śpiewał on: „Parole, parole, parole”, bp Eleganti stwierdził: „Słowa, słowa, słowa! Tęskni się jedynie za Ewangelią zamiast tych rozwlekłych dokumentów, które mają towarzyszyć, podsumowywać i pogłębiać procesy synodalne wszędzie i masowo, ale nie mają mocy ducha jednej przypowieści Jezusa”.

I podkreślając, szwajcarski biskup dodaje: „Zamiast słów Boga i Bożej mądrości, musimy czytać do znudzenia słowa człowieka i mądrość człowieka, parafrazy Ewangelii, zamiast samej Ewangelii”.

Zwracając uwagę na nieustanne nawoływanie, że „Kościół musi się zmienić!”, bp Eleganti pisze, że nie mogąc swoich celów osiągnąć szybko reformatorzy sądzą, że Kościół „potrzebuje mozolnych, uporczywych, długich procesów, naoliwionych zalecaną semantyką, którą należy powtarzać wszędzie, aby się one nie zatrzymały”. Jednocześnie szwajcarski duchowny zauważa „historyczne konotacje”, które przywodzą na myśl „reformację 2.0”.

„Bowiem nacisk na autorytet i działanie na mocy chrztu oraz nową egalitarną synodalność z tym skojarzoną, powtarza aksjomaty reformacji i prowadzi jedynie do anglikanizacji Kościoła rzymskokatolickiego” – stwierdza bp Eleganti. I podkreśla, że katolicy popełniają ten sam błąd reformatorów, przed którym przestrzegają nawet sami protestanci. Zatem można stwierdzić, że „pod tym względem synodalizacja i protestantyzacja to synonimy”.

Choć zdaniem biskupa widać, że pewne postulaty, takie jak zniesienie celibatu, kapłaństwo kobiet czy „kobiety jako kardynałowie”, nie zostaną spełnione, to jednak można mówić o „brudnej (brudnej, gdyż nie zadeklarowanej otwarcie) schizmie”. Ta schizma może się szerzyć „pod względem realiów w społeczeństwie. Praktyka, a nie słowa, ostatecznie rządzi”.

Ta praktyka w sposób narastający zdaniem bp. Elegantiego jest ustanawiana „regionalnie i lokalnie, ponieważ nie można tego zrobić powszechnie”. W parafiach wprowadza się „lokalną politykę kościelną, która realizuje nową synodalność, nawet jeśli przeczy ona prawu kanonicznemu i nauce Kościoła”, a jednostki muszą się podporządkować. „Pionierzy takiego ruchu w Niemczech mówią otwarcie: należy działać lokalnie! Nie ma innego sposobu” – stwierdza bp Eleganti.

Zdaniem biskupa to wszystko oznacza „pełzającą schizmę, która jest zawoalowana, namaszczona i legitymizowana, nie, promowana wraz z nową synodalnością”. Jeśli jednak okaże się, że „nawet w 2024 reformy nie pójdą wystarczająco daleko”, by usatysfakcjonować reformatorów, będą oni „mieli dość słów, słów, słów i przystąpią po nich do działań, co już robią teraz” – konkluduje bp. Eleganti.