Abp Anyolo podkreśla też znaczenie rodziny dla trwałości społeczeństwa. Mówiąc o naciskach, jakie Europa i Stany Zjednoczone wywierają na Afrykę, by zmieniła swoje nastawienie wobec ideologii LGBT, hierarcha stwierdził, że „im bardziej rodzina jest niszczona w społeczeństwie, tym bardziej takie społeczeństwo się rozpada, nawet jeśli to, co się robi w tych społeczeństwach, określane jest jako w jakiś sposób postępowe”.

Podobnie aborcja zdaniem arcybiskupa jest sprzeczna zarówno z nauką Kościoła, jak i samą naturą. To przeciwstawianie się Bogu. A jeśli człowiek odrzuci istnienie Boga, stwórcy „rodziny ludzkiej”, to „zacznie wówczas budowanie wieży Babel, która przewróci się”. I to na jej ruinach Bóg dokona odbudowy.

Oprócz abp. Anyolo, John-Henry Westen w swoim programie rozmawiał też z ks. Michaelem Ndichu, sekretarzem arcybiskupa, oraz z ks. Simonem Kamomoe, przewodniczącym archidiecezjalnego Wydziału ds. Życia Rodziny. Ks. Ndichu równie mocno podkreśla znaczenie rodziny jako „podstawowej komórki”, bez której „nie może być dobrego społeczeństwa i dobrego Kościoła”. Stąd należy stawać w jej obronie, a państwa afrykańskie nie mogą ulegać presji Zachodu.

Jak wyjaśnił, obywatele nie mają obowiązku posłuszeństwa „niemoralnym prawom, prawom naruszającym prawa naturalne, czy prawom przeciwnym nauce Ewangelii”. Zatem Afrykańczycy muszą odrzucić pomoc finansową, która wiąże ją z akceptacją „ideologii przeciwnych kulturze Afryki i chrześcijańskiemu nauczaniu”. Należy przeciwstawić się im, bo są zaprzeczeniem prawdy o stworzeniu człowieka na obraz i podobieństwo Boga, a my powinniśmy „cenić ten obraz w nas i doceniać Jego dar”.

„LGBTQ+ i tego typu ideologie dla mnie są antytezami ludzkiej rodziny – stwierdza ks. Ndichu. – Nie opowiadają się za żadną wartością i w rzeczywistości są one ohydą w stosunku do planu Boga wobec stworzenia”. Afrykański duchowny dodaje, że jeśli „Biblia potępia homoseksualizm (...) to wówczas jest on sprzeczny z wolą Boga i nie może być zaakceptowany, ponieważ zawsze jest ohydą”.

Ks. Kamomoe z kolei podkreśla znaczenie rodziny dla ewangelizacji. To właśnie w rodzinie jako Kościele domowym wpaja się chrześcijańską kulturę i wartości. Dlatego należy wzmacniać ją przeciwko „negatywnym siłom świata”. To rodzice są pierwszymi ewangelizatorami dzieci. A jeśli dziecko ma mocne fundamenty chrześcijańskie ukształtowane w rodzinie, to nawet jeśli ulegnie siłom świata i porzuci wiarę, to będzie mogło potem dzięki tym fundamentom wrócić. Stąd nacisk na programy pomocy formowania rodzin i pracę duchownych wśród rodzin.

Ks. Kamomoe zwraca także uwagę na znaczenie gotowości do ofiar wśród małżonków. Przygotowując pary do małżeństwa zauważa on ogromny wpływ zsekularyzowanego świata na ich myślenie, jeśli chodzi o ilość dzieci. „Potencjalni rodzice nie widzą dzieci jako daru od Boga, ale jako brzemię”. A tymczasem należy pamiętać, że przed świętowaniem musi być poświęcenie, bez którego nie ma chwały. „Nie ma życia bez poświęcenia – stwierdza ks. Kamomoe. – W rzeczywistości świętujemy (...) z powodu ofiary Jezusa Chrystusa. To następstwo ofiary Jezusa Chrystusa”.