- „Jeśli ktoś źle życzy Polsce, a takich nie brakuje, to ja na miejscu takiego ktosia bym się rozejrzał, jakby tu można cudzymi rękami sprawę rozwiązać”

- mówił przed laty Grzegorz Braun.

Polityk już wtedy wiedział, w jaki sposób tego dokonać.

- „Narzuca się tu taki pomysł - przekierowanie na siebie majdanu polskiego i majdanu ukraińskiego. Przekierowanie na siebie pewnych resentymentów - polskich patriotów, ukraińskich szowinistów. To mogłoby być bardzo dobre narzędzie rozwiązania kwestii tak polskiej, jak i ukraińskiej”

- wyjaśniał.

- „I obawiam się, że to może być grane w którymś momencie”

- dodawał.

I rzeczywiście, nadszedł moment, w którym to „jest grane”. Tym „ktosiem” okazuje się właśnie Grzegorz Braun.