Jak ustalili śledczy, nastolatek miał już wcześniej sięgać po kluczyki do samochodu bez zgody rodzina, nie posiadając przy tym uprawnień do prowadzenie pojazdu. Śledczy ustalają ponadto, który z kolegów prowadził w chwili tragedii. Auto wypadło z drogi na zakręcie przy bardzo dużej prędkości.

-
W Nowy Rok o godzinie 8:51 straż pożarna otrzymała zgłoszenie o wypadku auta osobowego na drodze powiatowej nr 1223 w rejonie wsi Mostki i Przełazy. Doszło do niego na leśnym odcinku pomiędzy Przełazami a skrzyżowaniem bocznej drogi powiatowej z drogą krajową nr 92 w Mostkach – podaje polsatnews.pl.

Do akcji od razu kierowano trzy zastępy z komendy powiatowej zawodowej straży w Świebodzinie oraz jeden samochód z OSP w Mostkach. Na miejscu strażacy mogli zobaczyć kompletnie roztrzaskanego o drzewa jaguara oraz ciała dwóch nastolatków, którzy zginęli na miejscu.

- Dwie osoby, które podróżowały autem wypadły z niego i poniosły śmierć na miejscu. Doszło również do zapalenia się pojazdu - powiedział w rozmowie z "Gazetą Lubuską" asp. Marcin Ruciński, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Świebodzinie.

Jak czytamy dalej, wskazówka prędkościomierza w aucie miała się zatrzymać się na prędkości 170 km/h.

Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego prokuratura uważa, że 15-latek mógł zabrać kluczyki do samochodu rodzicom.

- Będzie wyjaśniana kwestia tego, czy 15-latek zabrał kluczyki za zgodą rodziców czy nie – przekazała w rozmowie z polsatnews.pl Ewa Antonowicz.

- Nieoficjalnie śledczy dysponują nagraniami, z których wynika, że nastolatek mógł jeździć wcześniej samochodem. nagrania te zostały zabezpieczone - czytamy.