Po wczorajszym zwycięstwie Polka została okrzyknięta królową kortów im. Rolanda Garrosa.

- „Paryż zawsze jest moim ulubionym miejscem w trakcie sezonu”

- powiedziała, odbierając trofeum.

Świątek podkreśla jednak, że zwycięstwo w Paryżu nie jest dla niej ważniejsze od innych. Dziennikarze PAP pytali tenisistkę czy wolałaby odnieść w karierze 10 triumfów w Paryżu, ale żadnych innych wielkoszlemowych, czy po trzy tryumfy w każdej z czterech najważniejszych imprez tenisowych.

- „12 to więcej niż 10, wybieram więc drugi scenariusz”

- odpowiedziała zdecydowanie.

Podkreśliła przy tym, że docenia to, co już osiągnęła.

- „Cztery Wielkie Szlemy w wieku 22 lat, to jest coś, co mi się nawet nie śniło, gdy byłam nastolatką. Ogromnie to doceniam”

- powiedziała.