Posługujecie się słowem, jesteście sługami i artystami słowa. Wasza rola jest ważna, delikatna i złożona zarówno sama w sobie, jak i ze względu na oddziaływanie na innych. Wiele aspektów tej szlachetnej i trudnej pracy stwarza okazję do współdziałania z zasadniczą misją Kościoła, jaką jest głoszenie Słowa. Owo szczególne powinowactwo tłumaczy zainteresowanie, jakie Kościół zawsze wam okazywał i okazuje. (…)
„Poszukiwanie nowej tożsamości dziennikarza” – tak brzmiał temat dyskusji okrągłego stołu, w której przed chwilą uczestniczyliście, niejako przygotowując się na to spotkanie.
Jest to problem ważki. W pewnym sensie jest to problem, który istniał zawsze. Dziennikarz chcący poważnie traktować swój zawód – niezależnie od tego, jaki odcinek rozległej dziedziny środków społecznego przekazu został mu powierzony – jest nieustannie pobudzany do tego rodzaju refleksji, do tego, by coraz lepiej sobie uświadamiał charakter wypełnianej przez siebie funkcji oraz swoją odpowiedzialność we współczesnym świecie.
Dziś tego rodzaju refleksja jest szczególnie potrzebna. Dziennikarstwo bowiem znajduje się w newralgicznym punkcie zjawisk związanych z zawrotnymi przemianami, jakie przeżywa nasza planeta. Przemianami mentalności i sposobów życia, ściśle zależnymi od przyspieszenia związanego z tak zwaną rewolucją techniczną. Od tych przemian z kolei zależą w szerokim zakresie zmiany występujące zarówno w porządku społecznym, jak i w różnych dziedzinach cywilizacji. Pojawiają się nowe wymagania i zapotrzebowania. Obok nowych możliwości powstają nowe trudności.
Stajemy wobec konieczności podejmowania wielkich decyzji. Ale nade wszystko wobec konieczności dokonania wyboru podstawowego, związanego z pierwotnym celem dziennikarstwa godnego tej nazwy. Celem tym jest służba społecznemu porozumiewaniu się, polegająca na informowaniu i formowaniu jednostek oraz dostarczaniu wspólnocie tego wszystkiego, co przyczynia się do większej obywatelskiej, duchowej i moralnej dojrzałości.
Podstawowym kryterium w rozwiązywaniu różnych zjawiających się problemów może być wyłącznie poszanowanie prawdy. Poszanowanie absolutne i całkowite, wolne od dwuznaczności czy sofistyki. Musi ono nawiązywać do tych przymiotów człowieka, które w sposób naturalny z prawdą się łączą oraz decydują o odpowiedzialności i uczciwości zawodowej.
Wykonując zawód dziennikarza, związany w sposób konieczny z potęgą i szybkością oddziaływania środków przekazu, wynikającymi z możliwości technicznych, trudno nie odczuwać ciężaru własnej odpowiedzialności. Tak więc dziennikarz musi być człowiekiem prawdy. Postawa, jaką przyjmuje wobec prawdy, określa w sposób dostateczny jego tożsamość, a także jego wartość zawodową jako tego, kto kieruje się wiernością własnemu powołaniu oraz wiernością wobec ludzi, którym służy i którzy darzą go zaufaniem.
Trzeba się zdobyć na odwagę i szczerość otwartego głoszenia, że każda forma fałszowania i deformacji – a jaskrawych przykładów, niestety, nie brakuje – jest prawdziwym wynaturzeniem istoty dziennikarstwa. Dla stowarzyszeń i organizacji zawodowych, zwłaszcza katolickich, to właśnie musi być kryterium w ocenie traktowania bieżącej problematyki.
Poszanowanie prawdy wymaga poważnego zaangażowania i dużego wysiłku, związanych ze skrupulatnymi poszukiwaniami, weryfikacją i oceną. W związku z tym chciałbym się na chwile zatrzymać przy problematyce kościelnej.
Mój poprzednik Jan Paweł I, który, jak wiecie, był szczególnie związany z dziennikarstwem, właśnie w tej Auli, zwracając się z wielką życzliwością do przedstawicieli społecznego przekazu, podkreślał konieczność wczuwania się w punkt widzenia Kościoła, kiedy mówi się o Kościele”. Powiedział: „Serdecznie was wzywam, a raczej proszę, byście w dzisiejszym społeczeństwie zechcieli wnieść swój wkład w obronę głębokiego szacunku dla spraw Bożych i dla tajemniczego związku między Bogiem i każdym z nas, który stanowi sakralny wymiar ludzkiej rzeczywistości” (Insegnamenti Jana Pawła I, s. 37).
Takie jest, drodzy przyjaciele dziennikarze, także moje wezwanie i moje zaproszenie.
Śledzę, o ile to możliwe, wasze korespondencje, które są dla mnie jednym z narzędzi kontaktu z różnorodnymi przejawami myśli, i chciał DO MOICH RODAKÓW Każda forma fałszowania jest wynaturzeniem dziennikarstwa bym z wdzięcznością podkreślić wkład, jaki wnosicie do wiedzy na temat rzeczywistości Kościoła.
Jednak nie zawsze tak jest. Często „kościelny punkt widzenia” bywa pomijany czy zniekształcany. Nauczanie i działalność, zamiast być przedmiotem rzetelnego opracowania, są poddawane pełnym uprzedzeń analizom, w których obiektywną informację podporządkowuje się lub poświęca na rzecz subiektywnej interpretacji. W ten sposób, bardziej niż Kościołowi, cios zostaje zadany prawdzie.
To spostrzeżenie, chociaż uczynione w odniesieniu do Kościoła, odnosi się do całego dynamizmu prawdy, która obejmuje wszelkie pierwotne wartości. Wystarczy wspomnieć, że prawda jest w nierozerwalny sposób związana z wolnością wypowiedzi, a przeto z zasadniczym współczynnikiem postępu we wszystkich dziedzinach ludzkiego życia. Nie przypadkiem systemy dławiące wolność tworzą na własny użytek „prawdy”, będące w istocie płaskim kłamstwem.
Przywodzi mi to na pamięć postać bohaterskiego karmelity, Tytusa Brandsmy, którego miałem szczęście ogłosić błogosławionym. Internowany i zabity w obozie zagłady z powodu odważnej obrony katolickiego dziennikarstwa, stał się męczennikiem wolności słowa przed dyktatorską tyranią.
Z katolickiego powołania dziennikarskiego wypływają szczególne obowiązki i odpowiedzialność.
W pełnym zapału, choć nie pozbawionym trudności okresie, (…) środki społecznego przekazu, katolickie czy też o katolickiej inspiracji, są powołane do wypełnienia właściwej im roli poprzez dostarczanie informacji i ocen oświeconych prawdziwą wiarą Kościoła.
Ograniczę się tu do przypomnienia tego, jaki może być wkład do dialogu, który Kościół prowadzi i którego zakres ustawicznie i w różnych kierunkach rozszerza, zarówno na płaszczyźnie ludzkiej, jak i religijnej czy też wewnątrz samego Kościoła.
Wciąż pozostają aktualne rozdziały, które temu fascynującemu zagadnieniu poświęcił Paweł VI w encyklice Ecclesiam suam, gdzie z dalekowzroczną troską wypowiedział się także na ten temat. W zakresie kontaktów międzyludzkich, ten, kto nawiązuje dialog, „okazuje z jednej strony, że chce odnosić się do innych uprzejmie, z wielkim szacunkiem, życzliwie i serdecznie; z drugiej zaś strony odcina się od wszelkich uprzedzeń w stosunku do innych, od niesłusznych i ciągle wzniecanych sporów oraz od prowokowania bezowocnych i ostentacyjnych dyskusji. W dialogu nie dążymy do tego, aby naszego rozmówcę natychmiast doprowadzić do prawdziwej religii, gdyż mamy szacunek dla jego godności i wolności; jednak, ponieważ szukamy jego korzyści, pragniemy go usposobić do pełniejszej wspólnoty uczuć i przekonań” (n. 79).
Te cechy określają jakość dialogu wewnątrzkościelnego, który musi umacniać jedność poprzez dopuszczenie do głosu uprawnionej różnorodności oraz tworzyć coraz bardziej świadomą i dojrzałą opinię publiczną. Dialog więc ma być „częsty i owiany oddechem rodzinnej zażyłości”, „otwarty na wszystkie prawdy, na wszystkie cnoty i wartości duchowe, które obejmuje dziedzictwo nauki Chrystusowej”, „skory do wsłuchiwania się w pragnienia dzisiejszych ludzi”, „zdolny do uczynienia z katolików ludzi rzeczywiście wartościowych, roztropnych, wolnych, zrównoważonych i mężnych” – jak pisał mój poprzednik w Ecclesiam suam (n. 113).
Te trudne i delikatne obowiązki wymagają wewnętrznego bogactwa, które katolik otrzymuje poprzez stałą formację duchową. Tytus Brandsma nie mógłby być uczonym, dziennikarzem, pisarzem rzuconym w wiry nieludzkiego dramatu, gdyby nie czerpał ze źródła głębokiej osobistej duchowości.
Drodzy dziennikarze! Pozwólcie, że zakończę zachętą, byście zawsze kładli szczególny nacisk na to, co w waszym zawodzie jest pozytywne i niesie zadowolenie. Złożoność sytuacji i problemów w okresie radykalnych przemian niesie w sobie nowe trudności dla zawodu, który już sam w sobie jest dostatecznie trudny. Trudności jednak nie mogą odbierać odwagi. Powinny one raczej, dzięki waszej pracy, ujawniać dobro obecne w ludzkich sercach i w różnych dziedzinach współżycia pomiędzy ludźmi.
Jesteście w pewien sposób kompetentnymi uczestnikami dialogu o różnym zasięgu i zaliczacie się do tych, którzy kształtują opinię publiczną. Tak sformułowałem to w tegorocznym Orędziu na Międzynarodowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, którego tematem jest „wkład środków przekazu w kształtowanie chrześcijańskiej opinii publicznej”. Stoją przed wami ogromnie ważne zadania. Możecie być z nich dumni. (…)
28 lutego 1986 r., spotkanie z włoskimi dziennikarzami katolickimi
Tekst pochodzi z książki Wydawnictwa Biały Kruk pt. "Św. Jan Paweł Wielki. Do moich Rodaków"
Publikacja za zgodą Wydawnictwa
