Trump wygrał wczoraj w Alabamie, Arkansas, Kalifornii, Kolorado, Massachussetts, Maine, Minnesocie, Karolinie Północnej, Oklahomie, Tennessee, Teksasie i Wirginii. Porażkę poniósł jednak w Vermont w Nowej Anglii. Nie podliczono jeszcze głosów z Utah i Alaski, jednak tam również Trump był faworytem. W większości stanów zdobył powyżej 60 proc. głosów, w Alabamie nawet 80 proc.

Biden z kolei w prawie wszystkich wyścigach zdobył ponad 80 proc. głosów – Dean Phillips i Marianne Wiliamson zdobyli zaledwie po kilka procent głosów. Poległ jednak na wyspach Samoa Amerykańskiego, gdzie zwyciężył biznesmen Jason Palmer. Spośród 91 głosujących osób Biden uzyskał tylko 41 głosów. Przegrana nie ma jednak większego znaczenia w prawyborach.

Media zauważają, że tym razem „superwtorek”, kiedy to głosuje tak duża liczba stanów, nie cieszył się tak dużym zainteresowaniem wyborców jak kiedyś. Powodem jest to, że rywalizacja wśród Demokratów i Republikanów została w dużej mierze rozstrzygnięta już wcześniej.

Donald Trump podczas wieczornego przemówienia zaznaczył, że miał „wspaniały wieczór”. Wspomniał o swoich kampanijnych obietnicach, związanych między innymi z masowymi deportacjami nielegalnych imigrantów czy koniecznością dbania przez USA o własne interesy. Joe Biden na platformie X napisał z kolei, że „superwtorek” to dzień, kiedy w całych Stanach miliony wyborców pokazały, że są gotowe do walki ze „skrajnym planem Donalda Trumpa, by nas cofnąć”. W oświadczeniu sztabu Bidena pojawiło się też stwierdzenie, że Donald Trump chce zniszczyć demokrację.