- Dwusilnikowy rosyjski myśliwiec SU 35 wleciał bez żadnego kontaktu radiowego na  teren operacyjny wyznaczony przez Rumunię, po czym wykonał agresywne i niebezpieczne manewry — trzy podejścia do polskiego samolotu bez bezpiecznej separacji. W efekcie tego zdarzenia doszło do dużej turbulencji samolotu polskiej Straży Granicznej. 5-osobowa załoga polskich funkcjonariuszy SG utraciła kontrolę nad samolotem i straciła wysokość – wyjaśnili polscy funkcjonariusze.

Jak w poniedziałek podaje IAR, w związku z rosyjskim incydentem nad Morzem Czarnym patrole polskiego samolotu Straży Granicznej w ramach misji Frontex zostały tam zawieszone do odwołania.

Frontex wyjaśnia, że agencja UE jest zaniepokojona piątkowym incydentem.

- „Wraz z władzami rumuńskimi oceniamy nasze plany patrolowe, aby zapewnić bezpieczeństwo naszym załogom. Bezpieczeństwo osób biorących udział w naszych działaniach jest najważniejsze” – podaje w swoim oświadczeniu Frontex.

Inne patrole morskie – podkreślono - działają zgodnie z harmonogramem.

Komentując zawieszenie polskich misji patrolowych rzeczniczka Straży Granicznej, porucznik Anna Michalska, przekazała, że decyzja w sprawie dalszych polskich patroli zapadnie po analizie incydentu.

Teraz czekamy na raport komisji ds. Wypadków lotniczych. Następnie będziemy analizować czy udział naszej załogi, naszego statku jest bezpieczny, bo dla komendanta głównego SG priorytetem jest zapewnienie bezpieczeństwa naszej załodze podczas wykonywania tej operacji – oświadczyła Michalska.