Jak możemy zauważyć, na stronach serwisu gazeta.pl powiązanego z Agorą od kilku tygodni regularnie pojawiają się teksty „oswajające” z prostytucją i tzw. „sex workingiem”, które są tam wręcz wychwalane.

Publikacje na portalu gazeta.pl skomentował w mediach społecznościowych znany stołeczny aktywista Jan Śpiewak.

- Ofensywa normalizacji prostytucji trwa. Ludzie ubożeją przez inflację, usługi publiczne są prywatyzowane, koszty życia rosną więc korpo podpowiada kobietom: nie buntujcie się! Idźcie się prostytuować! Straszne chore i groźne gowno. Brawo: o taką wolną Polskę walczyła Wyborcza – napisał na Twitterze.

W tekście Łukasza Muniowskiego, który ukazał się w połowie stycznia możemy wyczytać o relacjach kobiet zajmujących się "sex workingiem". Jak pisze autor "sex work to bardzo szerokie pojęcie, obejmujące zarówno pracę bezpośrednio z klientem, jak i pokazywanie się na kamerce czy przesyłanie bielizny", a jego rozmówczynie (lub wymysły wyobraźni) chcą "oddemonizować sex work".

Nie trudno odnieść wrażenie, że tekst jest wprost reklamą prostytucji i rozwiązłego trybu życia za pieniądze. Jedna z kobiet np. preferuje sado-masochizm i się z tym obnosi. Jest też mowa o cenach za... „usługi”.

O handlu kobietami oraz innych przestępstwach i zagrożeniach dla kobiet autor portalu Gazeta.pl oczywiście „zapomniał”.

Kolejny tekst jest jeszcze bardzie odrażający, a wskazuje na to już nawet sam tytuł: "Wolałam pracować w burdelu niż dziesięć godzin na kasie".

Co ciekawe jest to omówienie zamieszczonego na niemieckim „Die Welt” wywiadu z prostytutką i autorką książki "La Maison" Emmą Becker. Publikacja jest opisem jej „pracy” w domu publicznym w Berlinie.

- To była bardzo przyjemna agencja. Dbano o mnie i poświęcano mi dużo uwagi. Przede wszystkim obowiązywała jedna zasada: jak nie chcesz pracować, to nie musisz. Zawsze możesz wrócić do domu. Nie czułam się jak dz***a, ale jak artystka. - pisze cytowana przez portal Gazeta.pl autorka.