Tzw. „Strajk Kobiet” pod przywództwem Marty Lempart ponownie wyszedł na polskie ulice, tym razem protestując po tragedii, do jakiej doszło w szpitalu w Nowym Targu, gdzie najprawdopodobniej w wyniku wstrząsu septycznego zmarła 33-letnia kobieta w 20. tygodniu ciąży.

- „W tym konkretnym przypadku początkowo wszystko było dobrze. Pacjenta otrzymała dużą dawkę antybiotyku, który na podstawie doświadczeń powinien obejmować również bakterie, które najczęściej powodują zakażenie. Niestety okazało się, że bakteria jest oporna na ten antybiotyk i przyszedł taki moment, w którym pogorszyły się parametry zakażenia. Był to moment, w którym należało tę ciążę zakończyć. Nie wiadomo, czy pacjentkę udałoby się uratować, ale przynajmniej byłoby poczucie, że zrobiono wszystko w tym kierunku”

- wyjaśniał konsultant krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii prof. Krzysztof Czajkowski.

Lewicowe środowiska próbują przekonywać, że lekarze nie przerwali ciąży z uwagi na obowiązujące w Polsce prawo antyaborcyjne i katolicki światopogląd. Tzw. „Strajk Kobiet” organizuje kolejne manifestacje pod hasłem „Ani jednej więcej”, tym razem wprost uderzając w lekarzy.

- „To lekarze podejmują decyzję, aby nie robić nic w momencie, gdy kobiety, których życie i zdrowie jest zagrożone, umierają w szpitalach”

- powiedziała aktywistka w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem z „Rzeczpospolitej”.

- „Wcześniej, kiedy były te tragiczne przypadki, myślę, że wszyscy trochę się łudziliśmy, a trochę wierzyliśmy w kłamstwa środowiska lekarskiego, że oni nic nie mogą zrobić. Opinia publiczna już nie kupuje tego kłamstwa lekarzy, że oni się boją, albo że prawo nie pozwala im ratować osób”

- dodała.

Zaznaczyła, że jej środowisko żegna się „z takim złudzeniem, że to tylko PiS i tylko pani mgr (Julia) Przyłębska i przestajemy ignorować jako opinia publiczna to, że na końcu są jednak lekarze, którzy korzystają z tego co PiS wokół nas wytworzył, z tej pogardy”. Przekonywała przy tym, że „środowisko lekarzy-położników, ginekologów jest jednym z najbardziej konserwatywnych i antypacjenckich w Polsce”.

- „Ta pogarda, złe traktowanie zawsze było. PiS otworzył drzwi dla złych lekarzy, którzy pogardzają kobietami”

- dodała.