Posłowie debatowali wczoraj nad ustawą o usprawnieniu inwestycji CPK. Wszystkie opozycyjne kluby i koła zapowiedziały, że zagłosują przeciwko ustawie, atakując przy tym ministra Marcina Horałę. Z wyjątkowo „ciekawą” propozycją wystąpiła Marta Wcisło z Koalicji Obywatelskiej, która postulowała zmianę nazwy ustawy.
- „Ta ustawa powinna się nazywać: bezprawny, nieograniczony, niekonstytucyjny, nielimitowany proces budowy centralnego pola korupcji lub, jak mówią ludzie, centralnego pola kapusty, tej w waszych portfelach”
- grzmiała parlamentarzystka.
- „Panie ministrze, z tego miejsca oskarżam pana o działanie na szkodę obywateli i bez zgody obywateli. Jak mówi wasz prezes: dosyć tego! Stop PCK! I CPK! I innym nazwom!”
- wykrzykiwała z mównicy sejmowej.
Marta Wcisło, Koalicja Obywatelska.
— Bambo (@obserwujesobie) July 20, 2022
Stop PCK, CPK i innym nazwom!
I stop dyktaturze kobiet! 🤣 pic.twitter.com/8knSqSQEZn
Centralny Port Komunikacyjny to projekt budowy lotniska oraz 2 tys. km nowych linii kolejowych. To ogromna inwestycja, która napędzi polską gospodarkę i ułatwi Polakom podróże. Ma ona jednak również ogromne znaczenie strategiczne. W przypadku zagrożenia, port okaże się niezbędny do przerzucenia wojsk z Zachodu.
- „Centralny Port Komunikacyjny jest dokładnie tym, czego potrzebuje NATO i co ma na myśli Unia Europejska w dyskusjach o mobilności wojsk. Przyczyniłby się do poprawy bezpieczeństwa w regionie, ułatwiając szybki przerzut wojsk”
- mówił już cztery lata temu gen. Ben Hodges, były dowódca amerykańskich wojsk lądowych w Europie.
Dziś jego słowa nabierają szczególnego znaczenia. W związku z wojną na Ukrainie NATO zdecydowało się zwiększyć liczebność sił szybkiego reagowania z 40 do ponad 300 tys. żołnierzy. Jeśli zagrożona miałaby być Polska, tzw. szpica NATO mogłaby działać o wiele sprawniej, gdyby miała do dyspozycji CPK. Tym bardziej dziwi więc zawziętość, z jaką inwestycję atakuje opozycja.
