Największą popularność Franciszkowi Sterczewskiemu przyniósł przebojowy bieg na polsko-białoruskiej granicy, którym chciał pokazać swoją troskę o nielegalnych migrantów sprowadzanych przez łukaszystowski reżim, obnażając rzekomą brutalność polskich służb i rządu. Organizowane przez niego happeningi zdawały się znajdować uznanie Donalda Tuska, który w maju ub. roku na kongresie PO zapowiadał go jako „człowieka niezależnego, niepokornego”.

- „Teraz człowiek niespodzianka w wielowymiarowy sposób. Wystarczy, że powiem Franek Sterczewski i wszyscy zrozumiecie, dlaczego mówię człowiek niespodzianka. Też niespodzianka dla mnie bardzo pozytywna i motywująca, że dzisiaj występuje tutaj razem z nami. Człowiek niezależny, niepokorny”

- mówił.

Tolerowanie braku pokory przez Donalda Tuska ma jednak swoje granice. Wedle medialnych doniesień, taką może być wyjście przed szereg ws. startu w wyborach Romana Giertycha. Kiedy przewodniczący Platformy Obywatelskiej ogłosił tę kandydaturę, poseł Sterczewski postanowił za pośrednictwem mediów społecznościowych zapytać byłego lidera Ligi Polskich Rodzin, czy jako poseł poprze legalizację aborcji na życzenie do 12. tygodnia ciąży. Później Roman Giertych musiał tłumaczyć się ze swoich poglądów i zapewniać, że będzie przestrzegał dyscypliny partyjnej. To właśnie liberalizacja prawa aborcyjnego okazuje się jednym z najważniejszych postulatów programowych Platformy Obywatelskiej. Sterczewski jednak tematu nie zakończył na jednym pytaniu. Przypomniał wpis Giertycha, w którym ten chwalił Teksas za ograniczenie aborcji.

- „Któremu Romanowi Giertychowi wierzyć? Temu, który »zdania nie zmienia«, popiera karanie aborcji dożywotnim więzieniem i 100 tys. dolarów grzywny, także w przypadku gwałtu (jak w Teksasie)? Czy temu, który pisze, że dostosuje się do dyscypliny KO i zagłosuje za legalizacją aborcji do 12. tygodnia?”

- zapytał poseł KO.

Wedle ustaleń „Gazety Wyborczej”, teraz zachwalany przed rokiem przez Tuska brak pokory poseł Sterczewski może przypłacić swoim miejscem na listach KO.

- „Chcą go za to usunąć z listy. Ale decyzja zależy od Tuska. Wszystko rozstrzygnie się w najbliższych godzinach”

- mówią informatorzy „Wyborczej”.

Wpis Sterczewskiego miał być tematem poruszanym na kolegium klubu KO i poseł miał wówczas usłyszeć polecenie powstrzymania się przed dalszą krytyką Giertycha. Później opublikował jednak kolejny wpis, co rozwścieczyło władze partii.

- „W PO słyszymy, że politykom nie spodobały się wpisy Sterczewskiego, bo odczytali je jako krytykę tego, jak lista została ułożona. Stanęło na tym, że w sprawie Sterczewskiego decyzję podejmie przewodniczący Tusk. Czy w ten weekend, czy dopiero po - nie wiadomo.”

- podaje „Wyborcza”.