„Spędzam tu kilka urlopowych dni. Moskwa to piękne miasto” – próbował tłumaczyć 78-letni Schroeder korespondentowi niemieckiego telewizyjnego kanału informacyjnego n-tv.
Gdy niemiecki reporter zauważył w rozmowie z byłem kanclerzem naszych zachodnich sąsiadów, że ten na swym urlopie przebywa siedziby rosyjskiego koncernu naftowego Rosnieft, Schroeder bronił się: „Czyżby? No tak, to prawda, ma pan rację”.
Przed zaledwie dwoma miesiącami, gdy zbrodnicza rosyjska napaść na Ukrainę trwała już od kilkudziesięciu dni Gerhard Schroeder oświadczył, że zdecydował o rezygnacji z pełnionych przez siebie funkcji w Rosniefcie a także z oferowanego mu stanowiska w radzie nadzorczej powiązanego z Kremlem koncernu gazowego Gazprom.
„Nie zrezygnuję z możliwości rozmów z prezydentem Putinem” – zapowiadał Schroeder już po kilku miesiącach trwania wojny na Ukrainie.
Macierzysta formacja polityczna byłego niemieckiego kanclerza wszczęła jakiś czas temu postępowanie przeciwko niemu w sprawie wydalenia go ze struktur tej partii.
