Publicysta przywołał jeden z artykułów opublikowanych na łamach „Gazety na weekend”, zatytułowany „Praca jak każda inna”, w którym padło stwierdzenie: „Bardzo bym sobie życzyła żeby oddemonizować ten sexworking w Polsce. Praca jak każda inna”.
- „Nie napisano tego byle gdzie, tylko na popularnym portalu uważanym kiedyś za poważny”
- zauważył, zwracając uwagę również na inne, podobne publikacje ukazujące się na łamach Gazety.pl czy dodatku do GW „Duży Format”.
- „To nie są pojedyncze publikacje, to jest chyba linia redakcyjna. W związku z tym chciałem zapytać pracowników Agory: czy wy tak rozmawiacie ze swoimi dziećmi? Czy np. jest obiad wigilijny i ktoś pyta: córciu, a kim chciałabyś zostać w przyszłości?. Ona na przykład mówi, że aktorką, a ktoś tam mówi, pracownik Gazety: e, aktorką, to takie, wiesz, niedzisiejsze. Może chciałabyś być sexworkerką na przykład, córusiu, co sądzisz?”
- pyta Stanowski.
- „Chodzi mi o to, czy te dobre rady są zarezerwowane tylko dla obcych nastolatek, obcych dzieci, czy też pracownicy Agory mają te same rady dla swoich pociech? Czy to tak działa, że gdy wasza córka idzie na studia to mówicie jej np.: o, potrzebujesz pomocy finansowej, kupiliśmy ci córusiu 300 prezerwatyw, każdą z nich możesz zamienić na 300 złotych, więc sama wiesz, jaka to jest inwestycja w ciebie i twoją przyszłość. Czy tak to się odbywa u was w domach? Chciałbym o tym posłuchać zanim przeczytam kilka waszych publikacji i tego, jak zatruwacie umysły młodych ludzi”
- dodaje.
