Kwiatkowski postanowił skomentować wyniki wyborów w komisji znajdującej się w Mazowieckim Specjalistycznym Centrum Zdrowia im. prof. dr Jana Mazurkiewicza w Pruszkowie, znanym jako Tworki.

- „Tam PiS po prostu odniósł miażdżące zwycięstwo. PiS tam dostał – bo pozwoliłem sobie szczegółowo zapoznać się z tymi danymi – 109 głosów. Absolutnym liderem wyborców z Tworek okazał się Mariusz Błaszczak, który dostał ponad 70 głosów z tej listy, a cała opozycja razem, trzy komitety, KO, Trzecia Droga i Lewica, dostała dużo mniej od PiS. Dość powiedzieć, że na przykład lider listy Koalicji Obywatelskiej dostał tylko 14 głosów”

- mówi na nagraniu rozemocjonowany polityk.

- „I smaczek z mojej działki, kandydatka PiS okazała się absolutną perełką polityczną w tej komisji wyborczej, bo pani Barbara Socha dostała ponad 100 głosów, a Michał Kamiński, wicemarszałek, który chwali się tym, że dostał prawie 200 tys. głosów, odniósł tam absolutną, sromotną, katastrofalną porażkę. Dostał nawet nie połowę tych głosów, co dostała kandydatka z PiS. Trzeba po prostu powiedzieć, że tam wyborcy widzą więcej, zauważają pewne rzeczy, których wyborcy zwykłych komisji wyborczych nie zauważyli”

- dodaje.

Po fali krytyki senator opublikował wpis, w którym przeprosił za swoją wypowiedź.

- „Moja wypowiedź dotycząca wyników wyborów w szpitalu psychiatrycznym nie powinna mieć miejsca. Serdecznie za nią przepraszam”

- napisał.

Andruszkiewicz: To nie tylko obrzydliwe, ale też niebezpieczne

Całą sprawę w rozmowie z portalem wPolityce.pl skomentował wiceminister cyfryzacji Adam Andruszkiewicz, w którego ocenie w ten sposób rozpoczyna się „nowa fala nienawiści wobec PiS”.

- „Pamiętamy jak ta fala była uruchamiana w 2007 roku, gdy Platforma Obywatelska przejęła władzę. Później była kreowana taka wręcz maszyna nienawiści, która cały czas atakowała Prawo i Sprawiedliwość i ich wyborców. Teraz podobnie, nasi wyborcy są określani jako wariaci, nie pozwala się nam na wybór swoich przedstawicieli do prezydium Sejmu i Senatu, co pokazuje, że ta nagonka będzie przybierała różne wymiary”

- zauważył.

Zwrócił przy tym uwagę na realne konsekwencje tego typu wypowiedzi, które mogą zniechęcać osoby zmagające się z problemami psychicznymi do szukania pomocy u lekarza.

- „Stygmatyzowanie osób, które znajdują się w zakładach psychiatrycznych, szydzenie, ironizowanie z powodu ich wyborów politycznych jest obrzydliwe, ale też bardzo niebezpieczne”

- ocenił.