Dwóch rolników musiało przerwać strajk głodowy w sobotę. W szpitalu zostali nawodnieni i podano im właściwe leki.

- „Zaproponowano im dalszą hospitalizację, ale poczuli się na tyle dobrze, że chcieli wrócić do Sejmu, jednak Straż Marszałkowska ich nie wpuściła”

- relacjonował Mariusz Borowiak ze Związku Rolniczego „Orka”.

Wczoraj popołudniu zasłabł kolejny rolnik. Ratownicy medyczni uznali za konieczne przewiezienie go do szpitala.

- „Nasz stan liczebny się zredukował, zostaliśmy we trzech. Michała wczoraj musiało zabrać pogotowie, bo pani poseł zdiagnozowała zapalenie otrzewnej, co w jakiś sposób w szpitalu się potwierdziło. To akurat był stan zagrażający życiu. My walczymy, próbujemy ile się da. Spróbujemy dzisiaj zwołać konferencję prasową, zaapelować do premiera, by się z nami spotkał”

- zapowiedział na antenie TV Republika Hubert Kraft, jeden z uczestników strajku.

Podkreślił, że rolnicy „walczą o przetrwania i o swoje życie”, stąd desperacja i tak radykalna forma protestu.