Podczas niedawnego spotkania z wyborcami w Wałbrzychu Donald Tusk zadeklarował, że jeśli PO wygra wybory to zagwarantuje legalny dostęp do procederu aborcyjnego do 12. tygodnia ciąży, po uprzedniej konsultacji pacjentki z lekarzem. Lider Platformy obiecał ponadto wprowadzenie związków partnerskich.
Zamiast aplauzu z lewej strony politycznej barykady, były premier doczekał się jednak ostrej riposty i szybkiego sprowadzenia na ziemię.
„Przez lata, ręka w rękę z Kościołem tworzył piekło kobiet, a teraz wysyła nas na konsultacje? Tutaj nie chodzi o partyjne interesy, o rywalizację z PiS. Tutaj chodzi o zdrowie i życie kobiet, o ich prawa fundamentalne” – skomentowała łaszenie się Tuska do skrajnie lewicowych wyborców eurodeputowana Sylwia Spurek.
Niezłomna obrończyni praw „zwierząt pozaludzkich”, odmawiająca jednak dzieciom poczętym niezbywalnego prawa do życia, zaapelowała też do Donalda Tuska: „Może warto spotkać się z 'aborcyjnym dream-teamem' i zacząć słuchać?".
Zważywszy na fakt, że Tusk spotykał się już w przeszłości, a następnie bardzo ciepło wypowiadał o skrajnie proaborcyjnej, wulgarnej aktywistce ulicznej Marcie Lempart, również spełnienia postulatu Sylwii Spurek można się po nim spodziewać.
