W swym wpisie w mediach społecznościowych Spurek zamieściła grafikę z celami, których realizację w perspektywie najbliższych 7 lat, do 2030 roku, wyznaczyła ludzkości, oczywiście dla jej dobra, klimatyczna inicjatywie C40 Cities.

Okazuje się, że ambitnym celem, do którego ludzkość, zdaniem aktywistów z C40 Cities, powinna dążyć to zerowe spożycie mięsa i nabiału, całkowite wycofanie z użycia prywatnych samochodów, możliwość zakupu maksymalnie trzech ubrań rocznie oraz maksymalnie raz na trzy lata lot samolotem w dwie strony (oczywiście na dystansie mniejszym niż 1500 km).

Sylwia Spurek wyraziła w mediach społecznościowych szczere zdziwienie faktem, że pośród normalnych ludzi „taki strach wywołała ta grafika”.

„Bez tych działań nie zatrzymamy katastrofy klimatycznej” – tłumaczy nam dalej cierpliwie zasady osiągnięcia naszego wspólnego dobra działaczka „Zielonych”.

Spurek nie ma wątpliwości, że „jednym z koniecznych warunków”, by ocalić naszą umiłowaną planetę jest „stuprocentowa weganizacja i odesłanie sektora hodowlanego do historii”.

Wpis skrajnie lewicowej posłanki spotkał się z druzgocącą krytyką, co ciekawe, również na polskiej lewicy.

„Nie, weganizm nie jest jedynym z niezbędnych warunków i w 100% nie nastąpi na całym świecie na pewno” – skomentowała wpis Spurek posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska.

Europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki napisał z kolei: „100%  weganizacja i zakazanie sektora hodowlanego. Oni chcą to naprawdę zrobić! Koniec mięsa, nabiału etc. Wszyscy maja żreć robaki. A tak kpili jak mówiłem, że to neomarksiści”.

„Jeśli chcecie wiedzieć co szykują lewicowe elity - czytajcie co pisze Sylwia Spurek i traktujcie to…poważnie. Ona mówi wprost o tym co oni chcą zrobić dwa kroki dalej” – skomentował poseł Konfederacji Robert Winnicki

„Katastrofą dla ludzi jest Pani i Pani podobni” – stwierdził były poseł Kukiz ’15 Marek Jakubiak

„Pani Sylwio jak to w końcu jest, czy weganie mogą jeść robaki? Czy robaki łapią się w kategorii sektora hodowlanego? I czy lepiej jest zabić 10000 świerszczy czy jedną krowę?” – pytała z kolei działaczka Nowej Nadziei Hanna Boczek.