Jak relacjonuje portal wPolityce.pl, parlamentarzystka Koalicji Obywatelskiej przy każdym głosowaniu prezentowała to samo wystąpienie, w którym atakowała zasiadających w Radzie sędziów.
- „W głosowaniu udział wzięły osoby nieuprawnione, które swoje stanowiska członków KRS zdobyli wbrew przepisom konstytucji”
- grzmiała.
Posłanka postanowiła też sprzeciwić się kandydaturze prof. Kamila Zaradkiewicza na szefa Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury przekonując, że ten „nie spełnia wymogów apolityczności”.
W czasie przerwy awantura przeniosła się na korytarz. Sędzia Maciej Nawacki miał tam wreszcie ostrzec poseł Gasiuk-Pihowicz, że wejdzie na drogę sądową w związku z ciągłym obrażaniem przez parlamentarzystkę.
- „Sędzia Nawacki powiedział, że wciśnie mi uchwałę w gardło. To były groźby. To groźby, które wzbudzają we mnie uczucie lęku. Wnoszę o przerwę i wezwanie policji celem ustalenia świadków. To zdarzenie, kierowanie gróźļ jest absolutnym skandalem (…). Nie ma mojej zgody na tolerowanie tej rozmowy”
- zareagowała Gasiuk-Pihowicz.
- „To haniebne pomówienie i to nie pierwsze. Rzecz odnosi się do jednej z wypowiedzi pani Gasiuk-Pihowicz (w mediach społecznościowych, w których posłanką KO jawnie szkaluje sędziego Nawackiego - red.) To są wyrażenia pomawiające moją osobę. Oczywiście, w kuluarach zapowiedziałem, że jeśli tego typu wycieczki będą się powtarzały, to skończy się to sprawą sądową. Moja wypowiedź dotyczyła tylko pani pomówień”
- odpowiedział sędzia Nawacki.
W siedzibie KRS ostatecznie pojawiła się policja, a posłanka zapowiedziała zawiadomienie prokuratury.
- „Oczyścimy wymiar sprawiedliwości z tego typu ludzi”
- napisała w mediach społecznościowych.
Sędzia Nawacki do sprawy odniósł się na antenie telewizji wPolsce.pl, gdzie zapowiedział, że nie da się zastraszyć i rozważa skierowanie sprawy do sądu.
