Jak już informowaliśmy, izraelski resort edukacji zdecydował się wstrzymać wycieczki uczniów do niemieckich obozów koncentracyjnych znajdujących się na terytorium Polski. Powodem tej decyzji jest zakaz wjazdu na teren Polski uzbrojonych ochroniarzy, którzy wcześniej towarzyszyli tego typu wycieczkom.

Decyzję polskich władz obszernie wyjaśnił w mediach społecznościowych wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński.

- „W grudniu 2021 r. przekazaliśmy stronie izraelskiej, że wznowienie wyjazdów zorganizowanych grup młodzieży do Polski (zawieszonych od 2020 r. z powodu obostrzeń pandemicznych) wymaga zmiany ich formuły – i że proponujemy przystąpić do negocjacji nowej umowy w tej sprawie”

- relacjonuje polityk.

Wiceszef polskiej dyplomacji wyjaśnia, że „dotychczasowa formuła wyjazdów wymaga zmian z uwagi na systematycznie generowane problemy, prowadzące do umacniania fałszywych stereotypów, co negatywnie wpływa na stosunki między naszymi krajami i narodami”.

- „Na bazie dotychczasowych doświadczeń oceniamy, że młodzież izraelska często wraca z tych wyjazdów z negatywnymi odczuciami wobec dzisiejszej Polski i Polaków; postrzega nasz kraj wyłącznie przez pryzmat niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych; nie zapoznaje się z całokształtem ponadtysiącletnich stosunków polsko-żydowskich; w zauważalnym stopniu izolowana jest od kontaktów z polskimi rówieśnikami.”

- podkreśla Jabłoński.

Dodaje, że „problemem są aroganckie zachowania uzbrojonej ochrony wobec innych odwiedzających miejsca pamięci, a także przypadkowych przechodniów”.

- „Sam fakt, że wycieczkom co do zasady towarzyszy uzbrojona w broń palną z ostrą amunicją wzbudza u ich uczestników fałszywe przekonanie, że Polska jest niebezpiecznym miejscem. Przekonanie to nie jest uzasadnione jakimkolwiek rzeczywistym zagrożeniem.”

- zaznacza.

Wiceminister zapewnia, że strona polska nie chce blokować możliwości przyjazdu izraelskiej młodzieży, ale pragnie, by wyjazdy te przyczyniały się do poprawy polsko-izraelskich stosunków, a nie ich pogorszenia.