Fragment książki - rozdz. 2.

Kiedy wznowiono przesłuchania, Chase miał uczucie, że na sali panuje nastrój oczekiwania, w którym było większe napięcie niż z rana. Zarówno uczestnicy, jak i widzowie wiedzieli, że zwierzyna, na którą polowano, jest ranna, i dramatyzm wzrastał w oczekiwaniu na moment, kiedy sfora rzuci się do gardła swej ofiary.

Ale pojawił się nowy świadek. Chase rozpoznał, że tym, który wszedł z państwem Whitmore, był senator z Tennessee, Branch Trumbull. Senator Trumbull, szczupły, przystojny mężczyzna w wieku około sześćdziesięciu pięciu lat, pewnym krokiem podszedł do ławy, aby krótko porozmawiać z senatorem Lockwoodem. Uśmiechnął się zachęcająco i przywitał z członkami komisji, a następnie usiadł obok sędziego przy stole świadków.

Wyraźnie słyszalny pomruk przeszedł po tłumie. Nie było niczym niezwykłym, gdy senator z tego samego stanu co kandydat przedstawiał go i udzielał mu poparcia. Ale Trumbull był z Tennessee, nie z Florydy.

Chase nie znał osobiście senatora. Słyszał jednak o jego działalności. Trumbull miał reputację skutecznego polityka w bataliach w Senacie i stał się tam liderem malejącej grupy konserwatystów. Z ogromnym zaciekawieniem Chase pochylił się do przodu, aby usłyszeć, co ten człowiek zamierzał powiedzieć.

Lockwood uderzył młotkiem: — Poproszę komisję o zajęcie swoich miejsc i rozpoczęcie przesłuchania w sprawie nominacji sędziego Hastingsa Whitmore’a na sędziego Sądu Najwyższego.

Odstępujemy w pewnym stopniu od zaplanowanego harmonogramu — kontynuował. — Mój kolega z Tennessee, senator Trumbull, poprosił o zezwolenie na wystąpienie w imieniu sędziego Whitmore’a. Szczerze mówiąc, niektórzy członkowie komisji mieli co do tego obiekcje. Ta prośba wpłynęła do nas w czasie przerwy na lunch i mieliśmy mało czasu na jej rozważenie. Co więcej, nie planowaliśmy wystąpień innych świadków przed zakończeniem przepytywania sędziego. Ale senator Trumbull poinformował mnie, że jego obowiązki w Komisji Wojskowej nie pozwolą mu już na przyjście w tym tygodniu i powołał się na zasady grzecznościowe Senatu, prosząc o zezwolenie na złożenie oświadczenia dzisiaj. Zarządziłem głosowanie w komisji i większość zgodziła się wysłuchać senatora Trumbulla. Zatem witamy, panie senatorze, i proszę o zabranie głosu.

Trumbull przysunął bliżej do siebie mikrofon i rozpoczął przemowę:

Panie przewodniczący i członkowie Komisji Sądowniczej, dziękuję wam bardzo za udostępnienie mi możliwości przemawiania dzisiaj w imieniu sędziego Whitmore’a. — Jego twarz zachmurzyła się na krótko. Następnie odgarnął do tyłu swoje przerzedzone brązowe włosy, poprawił okulary i kontynuował.

Dźwięk głosu Trumbulla zaciekawił Chase’a — był na pewno z Południa, ale nie był chrapliwym brzęczeniem z Appalachów. Był mocnym, dobrze ukształtowanym głosem:

Panie przewodniczący, z przykrością muszę, w zamian za łaskawość komisji, odpłacić się dolaniem oliwy do ognia tych płomieni kontrowersji. Niestety, tego ranka komisja zajęła stanowisko stwierdzające, że sędzia Whitmore nie jest godzien zasiadania w Sądzie Najwyższym, jeśli nie poprze programu wojujących homoseksualistów. Jest człowiekiem z zasadami i wybitnym prawnikiem. A ze zrozumiałych przyczyn nie chciałby włączać się do debaty w tej kwestii albo deklarować się, w jaki sposób mógłby wydawać orzeczenia w przyszłych sprawach sądowych w Sądzie Najwyższym, jeśliby został zatwierdzony.

Zatem jestem tutaj — kontynuował — aby wypowiedzieć się — ale nie w jego imieniu, chociaż dla mnie i dla milionów Amerykanów jest zupełnie oczywiste, że w świetle swoich kwalifikacji zasługuje na to, aby zasiadać w Sądzie Najwyższym. Chciałbym też odnieść się do kwestii, którą państwo tutaj podnieśli: Poprawki Popierającej Prawa Człowieka — w fałszywy sposób tak nazwanej. Jeśli komisja będzie obstawać przy tej nikczemnej i nagannej próbie…

Senator Lockwood uderzył młotkiem: — Upominam świadka! — parsknął, czerwieniejąc nagle na całej twarzy. — Jak pan senator dobrze wie — czy powinien wiedzieć — to zgromadzenie ma głęboko zakorzenione tradycje dobrych manier. To jest coś więcej niż tradycja, to reguła. Jeśli pan nie umie się powstrzymać od używania nieumiarkowanego języka i zaogniających sytuację ataków na tę komisję, to nie będę miał wyboru i będę musiał wykluczyć pana jako naruszającego reguły, i straci pan prawo do wypowiedzi.

Trumbull w najmniejszym stopniu nie zwrócił uwagi na to ostrzeżenie. To w zasadzie była pusta groźba. Lockwood nie mógł sobie pozwolić na to, aby widzowie w całym kraju zobaczyli, że zachowuje się w autorytarny sposób.

Dziękuję przewodniczącemu za to ostrzeżenie, które pojawiło się w odpowiedniej chwili — odpowiedział w żartobliwym tonie. — Będę się starał powstrzymywać i przestrzegać reguł tej komisji. Na swoją obronę mogę tylko powiedzieć, że w poszukiwaniu dopuszczalnego progu „nieumiarkowanego języka i zaogniających sytuację ataków” brałem przykład z tego, jak komisja traktowała kandydata na porannej sesji.

Śmiech i sporadyczny aplauz były reakcją publiczności. Trumbull sprytnie odwołał się do nastroju tłumu, mimo że nie był on jednolity. Uderzenie młotkiem przez Lockwooda nie przyniosło pożądanego efektu, ale on nie przemówił. Gdy wesołość na sali nieco przycichła, Trumbull kontynuował:

Panie przewodniczący, dzisiaj w Stanach Zjednoczonych panuje bezprecedensowy klimat tolerancji i akceptacji homoseksualistów. Jest więcej tolerancji dla nich dzisiaj, niż miało to miejsce w jakimkolwiek innym okresie naszej historii i prawdopodobnie więcej niż w jakimkolwiek innym kraju na świecie. Wielu Amerykanów jest przekonanych, że jest zbyt wiele tolerancji dla destrukcyjnych zachowań, które są zbyt powszechne, w szczególności wśród homoseksualistów.

Wśród publiczności pojawiły się gniewne pomruki i posykiwania.

Trumbull zignorował je. Ton jego głosu był spokojny i wyważony, i Chase domyślił się, że przemówienie senatora było skierowane do o wiele szerszej publiczności — ludzi w całym kraju, oglądających transmisję telewizyjną tych obrad — nie tylko do obecnych na tej sali.

Chciałbym zapytać komisję — kontynuował — i wszystkich Amerykanów: które z tych podstawowych konstytucyjnych praw zagwarantowanych każdemu obywatelowi w Karcie Praw nie rozciągają się na homoseksualistów? Prawo do wyznawania religii? Do wypowiedzi? Do zgromadzeń? Nie, na pewno nie. Ochrona przed wyznaczeniem nadmiernej kaucji i przed okrutną i niezwyczajną karą? Nie. Prawo do posiadania broni, do sprawiedliwego śledztwa i procesu sądowego, do głosowania i zajmowania stanowisk publicznych? Odpowiedź brzmi oczywiście: nie. Czy odmawia się im prawa do posiadania własności, prowadzenia działalności gospodarczej, do emigracji czy swobodnego przemieszczania się? Nie, oczywiście, że nie.

Innymi słowy homoseksualiści — ciągnął — już korzystają z pełni praw obywatelskich, właśnie tak, jak sędzia Whitmore powiedział. W tym ograniczonym stopniu, w jakim homoseksualiści są uznawani jako oddzielna grupa obywateli, prawo nie jest stosowane w selektywnie dyskryminujący ich sposób. I nawet społeczne napiętnowanie i ostracyzm, który przejawiał się względem poszczególnych osób, jest już przeważnie sprawą przeszłości.

Na sali odezwały się przeraźliwe gwizdy i beczenie.

Spokój! Spokój! — zawołał bez zaangażowania Lockwood.

Czego oni chcą? I dlaczego sędzia Whitmore mógłby mieć obiekcje do tej poprawki, tak jak i wiele milionów Amerykanów, którzy z uporem się jej przeciwstawiają? — zapytał Trumbull.

Lockwood znowu mu przerwał: — Panie senatorze, my nie jesteśmy tutaj, aby stworzyć panu możliwość przemawiania w sprawie Poprawki Popierającej Prawa Człowieka. Zebraliśmy się tutaj, aby rozważyć kwalifikacje sędziego Whitmore’a do zasiadania w Sądzie Najwyższym.

Panie przewodniczący, dzisiaj rano komisja uczyniła kwestię stosunku sędziego do tej poprawki papierem lakmusowym do zatwierdzenia jego kandydatury. Pan i komisja zamieniliście to przesłuchanie w debatę nad Poprawką Popierającą Prawa Człowieka — nie ja.

Będę obstawał przy tym, aby pan przemawiał na temat kwalifikacji sędziego.

Twardość pojawiła się w głosie Trumbulla: — Obiecuję to panu, panie przewodniczący. Ponieważ uczynił pan brak poparcia ze strony sędziego dla Poprawki Popierającej Prawa Człowieka elementem debaty, to albo będzie mi umożliwione odnieść się do tej poprawki teraz, albo odniosę się do niej później, na forum Senatu, kiedy będę miał wsparcie innych senatorów i gdzie pan nie będzie przewodniczył obradom. I jeśli dojdzie do tego, to sądzę, że panu o wiele mniej się spodoba to, co zamierzam powiedzieć wtedy, od tego, co mam do powiedzenia teraz.

Senator Lockwood zamrugał, twardo wpatrywał się w Trumbulla przez kilka sekund.

Senator Peel przykrył ręką mikrofon i szepnął coś na ucho przewodniczącemu.

Lockwood pokręcił głową i odchrząknął, zaczynając mówić: — Panie senatorze Trumbull, w imię zachowania uczciwości zamierzam zezwolić panu na kontynuowanie pana wypowiedzi. Ale przypominam panu ponownie, aby ograniczać się do sprawy, którą zajmuje się ta komisja, i unikać osobistych ataków.

Dziękuję panu, senatorze. Pozwolę sobie powtórzyć: homoseksualiści już teraz posiadają wszystkie prawa konstytucyjne w takim samym stopniu, jak każdy inny obywatel. Nikt z tej komisji — nikt na tej sali — nie może temu faktowi zaprzeczyć. Niemniej zorganizowanym grupom homoseksualnym udało się przedstawić siebie jako ofiary.

My jesteśmy ofiarami! Ofiarami takich bigotów jak ty! — krzyknął mężczyzna, wyskakując w górę na końcu sali.

Kiedy odmówił, gdy kazano mu usiąść i uciszyć się, dwóch policjantów wyprowadziło go na zewnątrz.

Sędzia Whitmore przy stole świadka, obok senatora Trumbulla, zaczął czuć się wyraźnie niepewnie, tak jakby nie był pewien, czy Trumbull pomoże czy zaszkodzi jego kandydaturze.

Senator Lockwood ponownie pouczył zgromadzonych: — Panowie i panie. Jestem świadom, jak obraźliwe dla niektórych z was mogą być słowa świadka. Ale muszę was ostrzec — jeśli te wybryki

nie przestaną się pojawiać, to zamierzam zarządzić usunięcie z sali wszystkich oprócz przedstawicieli mediów. A pana, senatorze Trumbull, zachęcałbym do wypowiadania swoich kwestii zwięźle i do unikania języka, który będzie niepotrzebnie prowokował widownię.

Tak, staram się nikogo nie prowokować, panie przewodniczący. Ale mam kwestię do wyłuszczenia i przykro mi, jeśli niektórym ludziom się ona nie podoba. Jest godne pożałowania, że ci, którzy obstają przy swoim prawie do bycia wysłuchanym, odmawiają tego samego prawa mnie.

W porządku. Proszę kontynuować. Ale zwięźle — odpowiedział przewodniczący.

Wypowiem się krótko. Jak już mówiłem, senatorze Lockwood, wiele lat temu aktywiści z ruchu homoseksualnego rozpoczęli najbardziej udaną w historii kampanię promującą swoje poglądy i udało im się przedstawić siebie jako ofiary. Używając swojej znaczącej siły politycznej, zdołali osiągnąć to, że ta idea przeniknęła do polityki w kraju i do dużej części jego prawa — to, że są oni uciskaną, dyskryminowaną mniejszością, taką jak czarni czy Latynosi, i że z tego powodu przysługuje im specjalny status prawny i protekcja.

Przepraszam, senatorze Trumbull, ale jak pan może sugerować, że oni nie są uciskaną mniejszością? Nie przychodzi mi na myśl żaden inny segment naszego społeczeństwa, który wycierpiał większą dyskryminację.

Cóż, senatorze, są miliony czarnych i Latynosów, którzy nie zgodziliby się z panem — a którzy z głęboką niechęcią odnoszą się do tego, że ich problemy są łączone z programem homoseksualistów. Ale spójrzmy na fakty. W ciągu ostatnich czterdziestu lat legislacji w dziedzinie praw obywatelskich i praktyki sądowniczej w tym kraju sądy i Kongres stosowali, zgodnie z tradycją, trzy kryteria na określenie tego, kto jest dyskryminowaną mniejszością potrzebującą specjalnego statusu ochronnego w prawie federalnym czy krajowym.

Trumbull zwrócił się do sędziego Whitmore’a: — Pan mnie poprawi, jeśli się pomylę, będzie pan łaskaw, panie sędzio?

Tak, oczywiście.

I jestem pewien, że pan zna te kryteria, panie przewodniczący.

Cóż — powiedział Lockwood po dłuższym namyśle. — Przypuszczam, że przypomniałbym je sobie. Ale żeby zaoszczędzić na czasie, może pan o nich powie.

Chase z rozbawieniem zauważył, że Lockwood z niepokojem poruszył się na swoim krześle. Przewodniczący komisji zaczął obierać nową taktykę, zamiast prób uciszenia swego oponenta rozpoczął prowadzenie z nim debaty, mając nadzieję, że uda mu się postawić go w kłopotliwej sytuacji. Ale wydawało się, że ten gambit zawodził. Senator z Tennessee zdobył moralną i taktyczną przewagę, przynajmniej w tej chwili.

Chase’a zaciekawiło, czy Trumbull zdoła zachować swoją przewagę. Ta cała sprawa nagle zaczynała nabierać dramatycznego charakteru i Chase, odnoszący się z cynizmem i podejrzliwie do wszystkich członków Kongresu, zaczął zastanawiać się, czy może jednak odnalazł się nowy bohater.

Dziękuję, powiem — przemówił Trumbull. — Chociaż, aby nie przedłużać, nie będę wnikał we wszystkie aspekty praw30 ne. Ale oto są te podstawowe kryteria: po pierwsze, prawdziwa grupa mniejszościowa powinna pokazać dowody niemożliwości nabycia odpowiedniego wykształcenia w wyniku dyskryminacji, otrzymania zatrudnienia czy uzyskania dochodów. Homoseksualiści po prostu nie kwalifikują się pod względem tego kryterium. Zaliczają się do najzamożniejszych, najlepiej wykształconych i uprzywilejowanych ludzi w tym kraju. Wyróżniają się w prawie każdej dziedzinie działalności gospodarczej czy zawodzie. Ich średni dochód roczny jest o wiele wyższy od średniej krajowej i około czterech razy wyższy od gospodarstw domowych Afroamerykanów o najniższych dochodach. Ponad trzy razy więcej homoseksualistów w porównaniu ze średnią krajową ma wykształcenie wyższe i około sześciu razy więcej niż Afroamerykanie i Latynosi. Badania rynku pokazują, że siedemdziesiąt procent homoseksualistów wyjeżdża za granicę — cztery razy więcej, niż wynosi średni procentowy wskaźnik wyjeżdżających za granicę Amerykanów. Homoseksualiści podróżują liniami lotniczymi i okrętami ponad piętnaście razy częściej niż wskazuje średni procentowy wskaźnik podróżujących w ten sposób Amerykanów. Homoseksualiści posiadają 150 gazet i czasopism — a nawet więcej, jeśli policzyć sadomasochistyczne i pedofilskie publikacje. I oni mają własne kablowe kanały TV stacje radiowe i programy na SIS. Zatem to po prostu nie jest obraz ludzi uciskanej klasy.

A co z wojskiem? — przerwał Lockwood. — Geje w wojsku ciągle są traktowani jako obywatele drugiej kategorii. I w dużej mierze dzięki panu i pańskiej Podkomisji Służb Wojskowych do spraw Zamówień i Personelu, jak dochodzą do mnie słuchy, nie były podejmowane żadne kroki legislacyjne, aby skorygować to nierówne traktowanie przy awansie i wyznaczaniu na stanowiska

Cóż, panie senatorze, zakaz przyjmowania homoseksualistów do wojska zastał usunięty przez nakaz władzy wykonawczej, ale to nie znaczy, że ogromna większość mężczyzn i kobiet, którzy są wojskowymi, akceptuje to posunięcie. Większość stale ma przekonanie, że homoseksualizm jest moralnym i społecznym złem i że otwarta tolerancja dla obecności homoseksualistów w szeregach wojskowych jest poważnym osłabieniem morale, dyscypliny i bojowej efektywności.

I wydaje się, że Amerykanie się z tym zgadzają. To jest przyczyna, dla której Kongres odmówił wprowadzenia zmian w Jednolitym Kodeksie Wojskowego Prawa. Sądzę, że rząd uczynił więcej, niż to jest potrzebne, wymuszając na wojskowych zmiany w dziedzinie tych społecznych spraw. Nie potrzebujemy więcej zmian w legislacji, które karałyby dobrych wojskowych, zarówno mężczyzn, jak i kobiety, którzy sądzą, że ta polityka jest zła.

Oczywiście Poprawka Popierająca Prawa Człowieka zamąci ten cały obraz. Zgodnie z nią homoseksualista będzie mógł oskarżyć oficera, pod którego dowództwem się znajduje, za niepromowanie go. Pomyślmy, jaki to wpływ będzie miało na to, co pozostało z dyscypliny w naszych siłach zbrojnych!

W każdym bądź razie — kontynuował Trumbull — nawet przed tym, jak oficjalna polityka Departamentu Obrony w sprawie homoseksualistów została powstrzymana, Pentagon ugiął się pod naciskiem i zastraszaniem. Jednak homoseksualiści nie byli jedyną grupą niedopuszczaną do wojska ze względu na bezpieczeństwo narodowe. Na przykład upośledzeni fizycznie ludzie są chronieni przez różnorakie federalne i stanowe prawa, ale nikt nie próbował ich zmuszać, aby prowadzili czołg i latali nowoczesnym myśliwcem.

Więc pytam pana, panie przewodniczący, jeśli otwarcie praktykujący homoseksualiści nadają się do służby wojskowej, 32 to dlaczego mamy wykluczać kogokolwiek w ogóle? Dlaczego nie moglibyśmy rekrutować nekrofilów czy ludzi, którym odpowiadają stosunki seksualne ze zwierzętami, czy tych, którzy dopuszczają się kazirodztwa…

Wystarczy, panie senatorze! Proszę trzymać się tematu obrad, bo zabiorę panu prawo do wypowiedzi!

W porządku, wrócę zatem do głównego tematu. Drugim kryterium jest to, że „chroniona klasa” powinna wyraźnie wykazać brak politycznej siły, który może być rekompensowany przez specjalne chroniące prawo. Nie muszę więc chyba mówić właśnie panu, senatorze Lockwood, że homoseksualiści posiadają ogromną siłę polityczną, zupełnie nieproporcjonalną do ich liczby w stosunku do ogółu ludności.

Na sali rozległ się kolejny wybuch śmiechu, dłuższy i głośniejszy niż poprzednio, i Lockwood spojrzał gniewnie na Trumbulla stojącego przy stole świadka.

Ich siła polityczna jest ewidentna nie tylko na tym przesłuchaniu, ale i poprzez ich licznych reprezentantów w Kongresie, możliwe, że wielu z nich jeszcze nawet nie znamy…

Następna fala śmiechu przerwała jego wypowiedź.

I zorganizowanym homoseksualistom udało się, przypomnę ponownie, pomimo ich małego odsetka w stosunku do całej populacji USA, wprowadzić w życie prawa i zarządzenia przyznające im wszelakiego rodzaju przywileje i ulgi. W wielu stanach i regionach mają prawa, które wykraczają daleko poza te wymieniane w konstytucji.

Ale geje zostali zmuszeni do migracji na szeroką skalę — odgryzł się Lockwood — przeważnie aby uniknąć prześladowań w bardziej nieoświeconych obszarach naszego kraju — znacząco utkwił wzrok w senatorze z Tennessee. — I nie muszę tego mówić właśnie panu, senatorze, gdzie te obszary się znajdują.

Oczekiwał śmiechu, ale pojawiło się tylko kilka chichotów. — I na pewnych „bezpiecznych” terenach homoseksualiści posiadają głosy, aby wprowadzić w życie zarządzenia chroniące ich samych. Żyjemy w demokratycznym państwie. Nie widzę w tym nic złego.

Tak, panie przewodniczący, ale teraz oni chcą Poprawki Popierającej Prawa Człowieka, po to aby narzucić wartości z San Francisco i Nowego Jorku — lub brak wartości — nam wszystkim.

Tym razem pohukiwania i beczenie zagłuszyły rubaszne śmiechy i Lockwood nie próbował przywrócić porządku.

Chase czuł, że Trumbull jedynie się rozgrzewał. Senator ciągle w pełni panował nad sobą, ale pasja polemisty zaczęła pojawiać się w jego głosie.

Ale najgorszą rzeczą ze wszystkich, panie senatorze Lockwood, jest to, że homoseksualiści wykorzystali swój nieproporcjonalnie duży względem ich liczby wpływ polityczny na to, aby wywrzeć nacisk na funkcjonariuszy państwowych ze sfery medycznej w celu pozbycia się przedsięwzięć, które służą kontroli nad rozprzestrzenianiem się AIDS, co zabiło setki tysięcy Amerykanów. Istnieje zatem siła polityczna, panie przewodniczący. Ta siła dała możliwość homoseksualistom w zasadzie w pełni usankcjonować prawną ochronę zachowań powodujących gwałtowne rozprzestrzenianie się śmiertelnej choroby, na którą dotychczas nie znaleziono remedium.

Więc w skrócie, panie przewodniczący, pan nie może upierać się przy tym, że homoseksualiści są bezsilni. Ich wpływ wytworzył pierwszą w historii ludzkości politycznie chronioną plagę.

Teraz te gniewne pokrzykiwania, które zaczęły się, kiedy wspomniał o AIDS, przerodziły się w powszechny tumult. Dziesiątki aktywistów homoseksualnych były obecne na sali, niektórzy siedzieli w grupach, a inni rozmieścili się pojedynczo wśród publiczności. Obecnie wszyscy oni stali i wykrzykiwali epitety w stronę Trumbulla. Ale wydawało się, że większość obecnych na sali sprzyjała Trumbullowi i sędziemu Whitmore’owi, krzycząc na demonstrantów, aby usiedli i zachowywali się cicho.

Lockwood musiał przekrzyczeć ten zgiełk: — Czy pan już zakończył, senatorze?

Prawie, panie senatorze. Już bym to zrobił, gdyby publiczność mi pozwoliła.

Czekał cierpliwie i po kilku minutach hałas stopniowo zanikł.

Teraz ostatni standard. Dyskryminowana czy szczególnie chroniona grupa musi wykazywać się oczywistą i niedającą się zmienić, wyróżniającą charakterystyką — na przykład rasa, kolor, płeć, pochodzenie etniczne. Coś, co określa ich jako grupę i jest przyczyną dyskryminacji.

Oto ruch homoseksualistów twierdzi, że orientacja homoseksualna jest po prostu uwarunkowaniem biologicznym, jak bycie leworęcznym czy jak błękitny kolor oczu. A ponieważ oni tacy się urodzili, to, zgodnie z ich argumentacją, te seksualne preferencje nie mogą być potępiane jako niemoralne. Nie mogą być uznane za bezprawne i nawet uważane za anormalne.

Lockwood otworzył usta, ale Trumbull mu je zamknął:

Wiem, co pan zamierza powiedzieć, panie przewodniczący. Zamierza pan powiedzieć mi wszystko o niedawnych „naukowych” odkryciach, które udowadniają, że homoseksualizm jest uwarunkowaniem biologicznym. Problem w tym, panie senatorze, że badania, które chciałby pan zacytować, zawierają poważne błędy.

Wielce chwalone badania Watermana–Lemona są dobrym przykładem. Zostały zamówione przez czołowego aktywistę homoseksualnego, opłacone przez kilka grup lobbujących w interesie praw dla homoseksualistów, przeprowadzone przez naukowców, którzy byli homoseksualistami, i były tak nierzetelne w swojej metodologii, że renomowane organizacje naukowe w dziedzinie płci, które nie są stronnicze, nazwały je przynoszącymi wstyd.

Są też inne badania naukowców, co do których można mieć poważne wątpliwości, ponieważ były przeprowadzone przez człowieka, który porzucił naukę, aby zostać pełnoetatowym aktywistą homoseksualnym. Oczywiście media ukryły tę informację, ale te fakty są dostępne dla każdego, kto ich rzetelnie poszukuje.

Ponieważ zachowania homoseksualne są powiązane z najsilniejszym ze wszystkich instynktów ludzkich, to w oczywisty sposób popęd homoseksualny musi im się wydawać wrodzony — szczególnie kiedy mają też społeczne i polityczne motywacje, aby go racjonalizować. Ale gdyby pozwalały na to czas i okoliczności, to mógłbym przedstawić setki przypadków, w których mężczyźni i kobiety o orientacji homoseksualnej przyznali, że ich zachowania są sprawą wyboru lub co najmniej kompulsywnym nawykiem, formą seksualnego uzależnienia, którego można się pozbyć przy prawidłowej terapii i odpowiednim wychowaniu. Ale tak jak alkoholicy czy osoby uzależnione od narkotyków muszą uświadomić sobie, że mają problem, wziąć odpowiedzialność za siebie i poszukiwać właściwej formy pomocy. Politycznie poprawna, ale fałszywa nauka, która obecnie panoszy się na naszych uczelniach, ułatwia im unikanie zmierzenia się z rzeczywistością i osobistej odpowiedzialności. To jest najgorsza krzywda, jaką możemy im wyrządzić.

Okrzyki wściekłości rozniosły się po sali. — Homofob! Bigot! Faszysta! — demonstrujący oburzenie krzyczeli, podnosząc pięści w górę. Kulki zmiętego papieru poleciały do przodu sali i kordon policji wzgórza kapitolińskiego szybko zareagował, zajmując pozycję w szeregu oddzielającym publiczność od stołu świadka.

Trumbull z jak zwykle niczym niezmąconą pewnością siebie kontynuował: — Nie, mimo zgrzytania zębów, które dzisiaj tu słychać, homoseksualiści nie są ofiarami, nie w większym stopniu, niż jest ofiarą osoba uzależniona od narkotyków czy heteroseksualny gwałciciel o zaburzeniach psychicznych. Homoseksualiści nie spełniają trzeciego kryterium tak samo jak ci inni. Oni nie są określani przez to, kim są, ale przez to, co robią. A to, co wielu z nich — jeśli nie większość — robi, jest nie tylko nienaturalne i niemoralne, ale bezrozumne i destrukcyjne z medycznego punktu widzenia.

Teraz zapanowało pandemonium. Kilku aktywistów, krzycząc i gestykulując, starało się przedrzeć do przodu sali, ale zostali powstrzymani przez stłoczonych widzów — których sporą część bawił ten spektakl — i kordon policjantów.

Lockwood walnął swoim młotkiem: — Spokój! Zachowajmy spokój!

Senator Trumbull pochylił się do swojego mikrofonu i przemówił głośno, aby jego konkluzja była słyszalna w tym zgiełku: — Panie przewodniczący, Poprawka Popierająca Prawa Człowieka jest wypowiedzeniem wojny, bezprecedensowym aktem kulturowej i obyczajowej agresji przeciwko większości Amerykanów, która zdecydowanie potępia zachowanie homoseksualistów.

Panie senatorze Peel, skarżył się pan dzisiaj rano, że sędzia narzuci panu swoją moralność. Cóż, ta poprawka narzuci nam niemoralność. Homoseksualiści wiedzą, że tylko przymus prawny może zmusić Amerykę do wyrzeczenia się swojego stylu życia. Ale stosowanie przymusu wobec milionów ludzi, którzy szanują tradycyjne wartości i religię opartą na wierze, złamie umowę społeczną i zniszczy tę legitymację prawną rządu federalnego, która się jeszcze zachowała.

Głos Trumbulla unosił się nad zgiełkiem: — A jednak wy poważnie rozważacie poprawkę do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, która nada sodomii i pederastii ten sam konstytucyjny status, jaki mają nasze uświęcone wolności w Karcie Praw. I chcecie wstrzymać zatwierdzenie godnego człowieka na stanowisko w imię tej niecności? To jest hańba.

Lockwood, Peel i inni członkowie komisji starali się być usłyszani w tym harmiderze. — Pana oświadczenie jest haniebne, jak mówią nam o tym obecni tutaj ludzie! Panowie i panie, przepraszam za nieodpowiedzialne i skłócające zachowanie mojego kolegi! — krzyknął przewodniczący.

Wtenczas szaleństwo zapanowało na sali. Ci, których usunięto wcześniej, poszli po posiłki z zewnątrz. Dziesiątki aktywistów wdarły się na korytarz i hol prowadzący do sali przesłuchań, tupiąc nogami, uderzając w ściany i skandując: — Bigoci! Bigoci! Bigoci muszą odejść! — przepychali się do drzwi wejściowych, odpychając mniej liczny oddział policji.

Ale tumult dał Lockwoodowi szansę, aczkolwiek wątłą, pozbierania się ze swego zagubienia i jednocześnie zepchnięcia winy za te zamieszki na swego oponenta: — Cóż, senatorze Trumbull, mam nadzieję, że jest pan usatysfakcjonowany!

Walnął z furią swoim młotkiem i zdołał przemówić w tym hałasie jedynie za pomocą wzmocnionego systemu nagłośnienia: — To przesłuchanie zostaje przerwane do godziny 10 dnia jutrzejszego.

Członkowie komisji wymknęli się chyłkiem przez tylne wejście za ławami. Chase obserwował, jak Trumbull wziął sędziego Whitmore’a pod rękę i wraz z jego małżonką, pod eskortą policji, wyszli tym samym wyjściem, aby trzymać państwa Whitmore’ów z dala od demonstrantów.

Chase zabrał notatnik i magnetofon i zauważył May Berg rzucającą nań gniewne spojrzenie z przeciwnego końca stołu dla prasy. Nie mógł się powstrzymać od pożegnalnej zaczepki: — No, May, niesamowity dzień, nieprawdaż? Nie sądzę, żebym kiedykolwiek wcześniej widział tak elegancko przekłuty ten nadęty, pompatyczny balon Lockwooda. Źle się porobiło. Wygląda na to, że sędzia Whitmore pozostaje w grze.

May Berg zaniemówiła z wściekłości. — Po co w ogóle tu przyszedłeś? — rzuciła protekcjonalnie.

Cóż, May, jestem czynnym dziennikarzem, relacjonuję tutaj wiadomości tak jak ty.

Dziennikarz! — prychnęła. — Jesteś tutaj, aby pomagać swojemu przyjacielowi Trumbullowi.

Chase był zaskoczony. Nigdy nie spotkał senatora z Tennessee, lecz widocznie May Berg zakładała, że wszyscy konserwatyści należeli do jednej grupy. Ale nie chciał dawać jej satysfakcji poprzez zaprzeczanie, że nie znał tego człowieka. Niech sobie myśli, co chce.

Tak, May, czyż nie był wstrętny? — odparł. — Kiedy go zaatakowano, miał czelność się bronić.

Nareszcie ktoś w Kongresie, kogo warto poznać — dodał Chase w myślach z uczuciem satysfakcji.

Spojrzała na niego z nieukrywaną wściekłością: — Ostrzegam cię. Jeśli zrobisz bohatera z tego faszystowskiego bigota Trumbulla, to osobiście dopilnuję, abyś tego pożałował.

*******

- Mówię oczywiście o rewolucji wojujących homoseksualistów, której symbolem jest tęczowa flaga i która obecnie wywołuje kontrowersje wstrząsające Polską, pozbywającą się resztek postkomunizmu. Niektórzy obserwatorzy sugerują, aby używać terminu „homoseksualistyczny” („homosexualism” w języku angielskim), ponieważ nie jest kwestią to, jaki rodzaj relacji płciowych ludzie wybierają, ale społeczna i polityczna (a czasami nawet i religijna) ideologia oraz sposób widzenia życia i rzeczywistości, najlepiej wyrażane przez to użyteczne, lecz trudne niemieckie słowo Weltanschauung. Przyrostek „-izm” wyraźnie też uświadamia, że nie wszyscy, którzy promują tę rewolucję, są gejami. Wielu heteroseksualistów znajduje się na czele ruchu symbolizowanego przez tęczową flagę i mają ku temu swoje powody, o których powiem później. Wydaje się, że tak jest w Polsce, gdzie wielu byłych komunistów lub ich spadkobierców przewodzi tak zwanej kampanii na rzecz praw gejów.

Ziarna tego wszystkiego zostały zasiane na początku ostatniej dekady XX wieku, w czasach administracji prezydenta Billa Clintona. Zajmowałem się wówczas w Waszyngtonie sprawami obronności (jako pracownik cywilny) i byłem uważany za eksperta w dziedzinie wpływu spraw społecznych na wojsko. Wkrótce po objęciu stanowiska prezydent Clinton ujawnił swoje zamiary zezwolenia na przyjmowanie homoseksualistów do służby w siłach zbrojnych, co spowodowało ogromne niezadowolenie opinii publicznej. Prezydent był powszechnie krytykowany, do Kongresu nadeszło mnóstwo listów z negatywnymi opiniami, a wysocy rangą wojskowi wyrazili swój jednoznaczny sprzeciw. Praktyki homoseksualne były uważane za „szkodliwe dla zachowania należytego porządku i dyscypliny” i sprzeczne z prawem wojskowym. Nie miało to jednak znacze nia dla Clintonów, którzy mieli dług wobec ruchu gejowskiego za udzielenie poparcia podczas kampanii wyborczej. Ich decyzje polityczne miały na celu spłacenie tego długu, i to z odsetkami. Niemniej jednak administracja była zmuszona wycofać się w obliczu gwałtownego i szerokiego sprzeciwu” – czytamy dalej w posłowiu drugiego wydania powieści w języku polskim. 

Publikacja za zgodą Wydawnictwa.