Jedną z obietnic wyborczych nowego rządu jest „unieważnienie” orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku, który uznał za niezgodną z ustawą zasadniczą przesłankę dopuszczającą terminację ciąży z przyczyn eugenicznych. Tuż po przejęciu władzy przez Donalda Tuska z pomocą w realizacji tej obietnicy polskiemu rządowi przychodzi Europejski Trybunał Praw Człowieka, który uznał dziś, że polski porządek konstytucyjny godzi w prawo do poszanowania życia prywatnego.
Chodzi o sprawę 38-letniej mieszkanki Warszawy, która po orzeczeniu TK została poinformowano o odwołaniu aborcji, która miała zostać przeprowadzona z uwagi na wykrycie zespołu Downa u jej dziecka. Kobieta wystąpiła przeciwko Polsce do ETPCz, wedle którego w jej przypadku naruszono art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Trybunał przyznał jej więc 16 tys. euro zadośćuczynienia.
Ponadto sędziowie ze Strasburga uznali, iż polskie prawo naraziło kobietę na cierpienie, ponieważ została zmuszona wyjechać za granicę w celu dokonania aborcji.
- „Zmiana prawa w Polsce, która zmusiła skarżącą do wyjazdu, wiązała się z cierpieniem i miała na nią znaczący wpływ psychologiczny”
- orzekli.
- „Nie wygląda na przypadek, że wyrok ETPC zapadł właśnie teraz. Gdyby orzeczenie zostało ogłoszone wcześniej, być może niczego by nie zmieniło, w związku z przewidywalnym protestem dotychczasowego Ministerstwa Sprawiedliwości. Odkąd na czele resortu stanął jednak znany z proaborcyjnych i skrajnie prounijnych poglądów Adam Bodnar – sytuacja jest inna”
- zauważa portal PCh24.pl.
Autor zwraca uwagę, iż w ten sposób niejako realizowane są dwa cele. Po pierwsze podważana jest prawna ochrona dzieci nienarodzonych w Polsce, a po drugie podważana jest polska suwerenność i nadrzędność prawa konstytucyjnego wobec prawa międzynarodowego.
