Kiedy Kreml rękami łukaszystowskiego reżimu rozpoczynał poprzedzającą inwazję na Ukrainę „operację Śluza”, w ramach której chciał destabilizować sytuację w UE za pomocą sprowadzanych z Bliskiego Wschodu migrantów, politycy Platformy Obywatelskiej domagali się wpuszczania cudzoziemców przekraczających „zieloną granicę”. Urządzali happeningi, atakowali rządzących, żołnierzy i Straż Graniczną. Teraz najprawdopodobniej białoruskich pograniczników będą wspierać odpowiedzialni za zbrodnie wojenne na Ukrainie najemnicy Grupy Wagnera. Dla Donalda Tuska to idealny pretekst do hejtu skierowanego w stronę rządzących.

- „Wygląda na to, że PiS szuka pomocy wagnerowców ze strachu przed wyborami. Marsz miliona serc wybije im te pomysły z głowy. Widzimy się wszyscy 1 października w Warszawie!”

- napisał przewodniczący PO na Twitterze.

Do jego wpisu odniósł się premier Mateusz Morawiecki.

- „Tak jak lider Partii Oszustów nie widział jak jego kolega z sopockiego molo atakuje i zajmuje Krym i Donbas, tak teraz nie widzi realnego zagrożenia dla Polski”

- podkreślił szef rządu.

- „Zawsze pilnuje interesów swych mocodawców, chował się za garsonką Angeli Merkel, gdy Niemcy i Rosja budowali Nord Stream 2.”

- przypomniał.

Na koniec premier zwrócił się do Europejskiej Partii Ludowej.

- „Mam prośbę do EPP - zabierzcie swojego człowieka z powrotem do Brukseli”

- napisał.