Z ust szefa Platformy Obywatelskiej w czasie wczorajszego wystąpienia w Poznaniu padło wiele nienawistnych haseł. Polityk przypisywał przedstawicielom władzy odpowiedzialność za śmierć kobiet w szpitalach, a Jarosława Kaczyńskiego nazywał „dyktatorkiem z Żoliborza”. Wszelkie granice przekroczyli jednak autorzy transparentu, który trzymano za Donaldem Tuskiem. Naklejono na nim zdjęcie zmarłego niedawno w więzieniu amerykańskiego terrorysty polskiego pochodzenia Theodore'a „Teda” Kaczynskiego i opatrzono je zdaniem: „Boże, zabrałeś nie tego Kaczyńskiego”.
Po burzy wywołanej nagraniami z Poznania, sytuację próbował ratować szef klubu Koalicji Obywatelskiej Borys Budka.
- „Tym różnimy się od Was, że natychmiast reagujemy w takich sytuacjach. Transparent został zdjęty. Tymczasem Wy od lat systemowo wspieracie przemysł nienawiści, a łajdactwo stało się Waszym znakiem firmowym”
- napisał polityk.
Tym różnimy się od Was, że natychmiast reagujemy w takich sytuacjach. Transparent został zdjęty. Tymczasem Wy od lat systemowo wspieracie przemysł nienawiści, a łajdactwo stało się Waszym znakiem firmowym. https://t.co/X6Pzd5zfDX
— Borys Budka (@bbudka) June 16, 2023
Problem w tym, że transparent być może został zdjęty, ale dopiero po zakończeniu spotkania. Na nagraniach widać, że był obecny jeszcze w momencie, w którym Donald Tusk schodził ze sceny.
„Natychmiast reagujemy w takich sytuacjach. Transparent został zdjęty” - tłumaczy się @bbudka
— Samuel Pereira (@SamPereira_) June 17, 2023
W rzeczywistości haniebny transparent był obecny przed, na początku, w trakcie i do końca całego wydarzenia. Przy aprobacie uczestników. pic.twitter.com/YxurbhspUi
Panie @bbudka kłamie Pan w żywe oczy, że natychmiast zareagowaliście i baner został zdjety!
— Maciej Stańczyk (@stanczykmaciej) June 16, 2023
Skandaliczny baner widoczny jest nawet na zakończeniu wystąpienia @donaldtusk gdy schodził ze sceny. pic.twitter.com/2ZHfYp7SjE
