Z ust szefa Platformy Obywatelskiej w czasie wczorajszego wystąpienia w Poznaniu padło wiele nienawistnych haseł. Polityk przypisywał przedstawicielom władzy odpowiedzialność za śmierć kobiet w szpitalach, a Jarosława Kaczyńskiego nazywał „dyktatorkiem z Żoliborza”. Wszelkie granice przekroczyli jednak autorzy transparentu, który trzymano za Donaldem Tuskiem. Naklejono na nim zdjęcie zmarłego niedawno w więzieniu amerykańskiego terrorysty polskiego pochodzenia Theodore'a „Teda” Kaczynskiego i opatrzono je zdaniem: „Boże, zabrałeś nie tego Kaczyńskiego”.

Po burzy wywołanej nagraniami z Poznania, sytuację próbował ratować szef klubu Koalicji Obywatelskiej Borys Budka.

- „Tym różnimy się od Was, że natychmiast reagujemy w takich sytuacjach. Transparent został zdjęty. Tymczasem Wy od lat systemowo wspieracie przemysł nienawiści, a łajdactwo stało się Waszym znakiem firmowym”

- napisał polityk.

Problem w tym, że transparent być może został zdjęty, ale dopiero po zakończeniu spotkania. Na nagraniach widać, że był obecny jeszcze w momencie, w którym Donald Tusk schodził ze sceny.