Szef sztabu węgierskiej armii określił w trakcie rozmowy na antenie telewizji M1 atak Niemiec na Polskę mianem „wojny lokalnej”, która przez brak rozmów pokojowych przeprowadzonych odpowiednio wcześniej przerodziła się w II wojnę światową. Jak zauważa ambasador:

Słowa te, mogące być interpretowane jako oskarżenie mojego kraju o eskalację i współudział w wywołaniu światowego konfliktu, są dla nas niemożliwym do zaakceptowania wykrzywianiem historii i nie powinny paść z czyichkolwiek ust, w szczególności z ust przedstawiciela kraju będącego naszym bliskim sojusznikiem”.

Przypomniał, że to nie brak rozmów pokojowych z agresorem doprowadził do wybuchu drugiej wojny światowej, ale polityka appeasementu i ustępowania żądaniom Hitlera i III Rzeszy. Dalej ambasador przypomina:

Na mocy tajnego paktu Ribbentrop-Mołotow Adolf Hitler i Józef Stalin dokonali podziału stref wpływów i tym samym zaplanowali rozbiór Polski. Zgodnie z tym porozumieniem, wojska III Rzeszy dopuściły się 1 września 1939 r. zbrojnej, niesprowokowanej agresji na Polskę, natomiast 17 września broniąca się Polska została zaatakowana od wschodu przez wojska Armii Czerwone”.

Dodał, że w obliczu trwającej właśnie rosyjskiej agresji na Ukrainę Europa musi wyciągać wnioski z II wojny światowej i solidarnie stanąć po właściwej stronie historii, wspierając ofiarę a nie agresora. Na koniec polski ambasador przypomniał generałowi, że w 1939 roku Węgry jako formalny sojusznik Niemiec odmówiły wsparcia ataku na Polskę.