Silvio Berlusconi oświadczył, że nigdy nie spotkałby się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.
- „Nigdy nie poszedłbym rozmawiać z Zełenskim, ponieważ jesteśmy świadkami dewastacji jego kraju i rzezi jego żołnierzy i cywilów”
- stwierdził.
Dodał, że jego zdaniem do wojny by nie doszło, gdyby Zełenski nie atakował separatystycznych republik w Donbasie.
- „Oceniam więc bardzo, bardzo negatywnie zachowanie tego pana”
- powiedział.
Zaapelował przy tym do Stanów Zjednoczonych o wywarcie presji na prezydencie Ukrainy grożąc, że Włochy przestaną wysyłać broń Ukrainie. Jednocześnie obiecał masowy program pomocy w przypadku zgody Kijowa na zawieszenie broni.
Na wypowiedź Berlusconiego zareagowało już biuro premier Giorgi Meloni, zapewniając o „stanowczym i przekonującym” poparciu włoskiego rządu dla Ukrainy.
To nie pierwszy raz, kiedy prywatnie pozostający w przyjacielskich stosunkach z Putinem Berlusconi wypowiada szokujące opinie na temat trwającej wojnu. We wrześniu polityk przekonywał, że Putin rozpoczął „specjalną operację wojskową”, aby zastąpić Wołodymyra Zełenskiego „rządem przyzwoitych ludzi”.
