Postać wspomnianej powstańczyni uznał Mann za „zjawisko dla niektórych bardzo niebezpieczne”.

„W jej towarzystwie nadęte pychą ludzkie balony flaczeją, polerowane kryształowe życiorysy zalatują podejrzanym zapachem, a wypuszczane w powietrze okrągłe słowa i zdania zanieczyszczają atmosferę” – napisał satyryk w mediach społecznościowych.

Dalej Mann diagnozował: „pogratulujmy sobie władzy, która kradnąc i marnotrawiąc nasze pieniądze handryczy się o kwotę zadośćuczynienia dla „Paulinki”, uczestniczki Powstania Warszawskiego, później więzionej przez komunistów, wreszcie działaczki podziemnej „Solidarności” i dodał: „Ich specjaliści od PR-u wszystko wyjaśnią, a my im zapewnimy trzecią kadencję”.

Nie ulega wątpliwości, że słowa satyryka mówiące o tym, jak to „nadęte pychą ludzkie balony flaczeją” nie mają jakiegokolwiek zastosowania do samej, jak zawsze słusznej postaci Wojciecha Manna.