Sam mecz Legia przegrała 0:1. Prawdopodobnie holenderska policja założyła, że po przegranym przez Legię meczu na pewno dojdzie do jakichś zamieszek i awantur. Grupkę kibiców, która została po meczu, aby pożegnać piłkarzy i zrobić sobie z nimi zdjęcia, uznano za zagrożenie. Oficjalnie nie wiadomo jednak, dlaczego stadion zamknięto.

Zdaniem mediów holenderskich, po meczu wielu polskich kibiców "wtargnęło na stadion z fajerwerkami", co poskutkowało koniecznością użycia wobec nich gazu łzawiącego.

"Skandaliczne zachowanie policji i ochrony wobec piłkarzy i prezesa Legii, niespotykany stopień agresji i chamstwa" - napisał w serwisie X (dawny Twitter) Jarosław Jankowski, członek zarządu Legii.

 "Te wszystkie materiały, które obejrzeliście po meczu, są niestety prawdziwe. Tak, byliśmy przetrzymywani w strefie biznesowej, a część piłkarzy ze sztabem i dziennikarzami nie mogła opuścić stadionu i wejść do autokaru" - czytamy na X (dawny Twitter) Aleksandry Kalinowskiej z działu marketingu i komunikacji Legii.