Nie milkną echa skandalicznych zajść, do których w ub. czwartek doszło w holenderskim Alkmaar. Po meczu Legii Warszawa z AZ Alkmaar holenderska policja z nieznanych przyczyn zamknęła stadion, na którym wciąż przebywała część piłkarzy i sztabu polskiego klubu. Funkcjonariusze użyli wobec nich siły, atakując również prezesa Legii Dariusza Mioduskiego. Dwaj piłkarze - Josue oraz Radovan Pankov – zostali natomiast aresztowani i przetransportowani na komisariat. Przejawy wrogości wobec Polaków były widoczne już przed meczem, a holenderscy ochroniarze i policjanci atakowali polskich kibiców.
Legia Warszawa opublikowała w mediach społecznościowych rozmowę z holenderskim producentem telewizyjnym Rinke Rooyensem, który od 25 lat mieszka w Polsce i był na tym meczu.
- „Jestem Holendrem i byłem na meczu AZ – Legia. Wstydzę się tego, jak musiałem się tam czuć. Ludzie nie wiedzieli, że jestem Holendrem. Obserwowałem, jak mówili o Polakach. Że są traktowani jak robotnicy. Od początku, jak byliśmy w mieście, było czuć stres”
- opowiada.
Podkreślił, że polscy kibice zachowywali się spokojnie i nie stwarzali żadnego zagrożenia.
- „Było czuć tam wiele stresu wśród osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, czyli burmistrza, komendanta policji i szefa ochrony stadionu. Dla tego ostatniego był to pierwszy międzynarodowy mecz. Ich podejście eskalowało wszystko. To był największy problem. Zamiast próbować to zrobić ugodowo, to ja poczułem rodzaj dyskryminacji”
- powiedział.
🗣️ Rinke Rooyens, holenderski producent telewizyjny, członek oficjalnej delegacji Legii w Alkmaar:
— Legia Warszawa 🏆 (@LegiaWarszawa) October 11, 2023
"Jestem Holendrem i byłem na meczu AZ - Legia. [...] Wstydzę się tego, jak musiałem się tam czuć."
Cały film ➡️ https://t.co/WQJhh78ruv #UECL #AZLEG pic.twitter.com/oIa4qfJcVx
