Kilka dni temu szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski udzielił wywiadu dziennikarzom kilku europejskich tytułów, w którym komentował sytuację na granicy polsko-białoruskiej.

- „Nie ma prawa człowieka, które daje możliwość życia, gdziekolwiek się chce na świecie. Nie ma prawa człowieka, które pozwala przekraczać nielegalnie granice. Gdyby takowe prawa istniały, nie potrzebowalibyśmy paszportów ani wiz. A skoro się nimi posługujemy, to należy utrzymywać granice”

- powiedział.

To gwałtowne nawrócenie polityków Platformy Obywatelskiej w kwestii obrony granicy bardzo rozczarowało Agnieszkę Holland. Twórczyni „Zielonej Granicy” odniosła się do wypowiedzi szef MSZ w rozmowie z Wirtualną Polską.

- „To już czysta demagogia. Jak szanuję Radka Sikorskiego jako polityka, a szczególnie ministra spraw zagranicznych, to tutaj po prostu on używa czysto populistycznej demagogii. Oczywiście, że granice istnieją i czas jakiś jeszcze będą istnieć”

- powiedziała.

Reżyserka przypomniała, że sam Radosław Sikorski był imigrantem w Wielkiej Brytanii.

- „To jest mieszanka hipokryzji i totalnego egoizmu, ale też po prostu uważna lektura sondaży opinii publicznej. A tutaj możemy coś ugrać, a tutaj musimy pokazać, że jesteśmy twardsi od PiS-u. Cyniczna kalkulacja polityczna, która daje jakieś tymczasowe efekty, ale myślę, że w dłuższej perspektywie będzie nas sporo kosztować. Nas, bo zaliczam się do tej strony tzw. demokratycznej i bardzo bym nie chciała, żeby PiS wróciło do władzy, a boję się, że idziemy w tym kierunku”

- stwierdziła.